czwartek, 4 września 2014

Rozdział 24

Po kilkunastu minutach drogi do najbliższego supermarketu dotarli na parking, gdzie nie było problemu ze znalezieniem miejsca. Dokładnie powiedziawszy oprócz Jake'a samochodu były jeszcze cztery inne.
Wysiadł szybko z samochodu, by otworzyć drzwi dziewczynie obok. Wyszła, poprawiając sobie bluzkę i nie patrząc na chłopaka ruszyła w stronę drzwi do supermarketu.
Było jej tak przyjemnie. W samochodzie gdy byli już nie daleko, zrobiło jej się gorąco przez temperaturę tam panującą lecz teraz idąc, czuła świeże powietrze odbijające się od jej policzków. Rozsunęła swoją kurtkę  aby powietrze również owiało jej brzuch i dekolt przez cienki materiał bluzki.
Poczuła czyjąś rękę na swojej, ułożonej wzdłuż swojego boku i spojrzała na nią zaskoczona.
To była dłoń Jake'a. Spojrzała na niego próbując się wyrwać. Uśmiechnął się do niej promiennie mocniej ściskając jej małą, ciepłą dłoń.
  - To tylko tak w ramach ochrony. - mruknął. Przestała się wyrywać pozwalając mu na ten czyn.
Drzwi przed nimi automatycznie się rozsunęły pozwalając im wejść do środka. Tak jak się okazało sklep świecił pustkami a sprzedawczyni oparła się wygodnie na dłoniach.
Chłopak sięgnął po czerwony koszyk, a po chwili dziewczyna powtórzyła jego czyn. Przechadzali się miedzy półkami co jakiś czas wrzucając coś do koszyka. Zerknęła w jego stronę:
  - Będziesz miał straszny cholesterol jak tyle tego zjesz.
Spojrzał na nią pytająco a potem na zawartość swojego koszyka.
  - Nie przesadzaj. Mięso jest potrzebne, zwłaszcza mężczyźnie. Jeśli tak się o mnie martwisz możesz pomóc mi to wszystko zjeść. - uśmiechnął się wkładając jeszcze jedno opakowanie ud kurczaka.
  - Pewnie jakby mnie to nie obrzydzało... to nie zmieniłoby tego, że bym Ci nie pomogła.
Minęła go przechodząc do działu z warzywami. Sięgnęła po woreczek, który leżał obok i schowała w nim kilka rzodkiewek, cebule. Sięgnęła po następny i wpakowała w niego dużą główkę sałaty.
  - Dieta składająca się z sałatek?- zapytał tuż przy jej uchu Jake.
 - Nie ale choćby nawet to to dużo lepsze niż opychanie się mięsem.
 - Ty sądzisz, że żywię się tylko takimi tłustymi rzeczami? Na jakim świecie ty dziewczyno żyjesz.. - sięgnął do koszyka.- Jest jeszcze coś takiego jak chipsy, które wcinam leżąc na kanapie- pokazał jej paczkę paprykowych chipsów- oraz piwo,- wyciągnął puszkę- którym popije to wszystko.
Zaśmiała się, kontynuując robienie zakupów. Przechadzała się między tymi wszystkimi niezdrowymi rzeczami czekając aż chłopak zdecyduje się co jeszcze wrzucić do koszyka.
  - Powinieneś robić sobie listę co Ci brakuje i wszystko pójdzie dużo szybciej.- mruknęła znudzona. Podszedł do niej powoli i niespodziewanie.
  - Bardzo mi brakuje Ciebie, w moim domu. Nadal jesteś pewna, że tak będzie szybciej?- zanim zdążyła odpowiedzieć pocałował ją szybko, smakując tym samym jej błyszczyka co zmieszało dziewczynie.
Nie podobało jej się to, że bez skrupułów ją całuje ale z drugiej strony- to Jake.
Sama nie wiedziała czemu, ale to było dla niej coś normalnego. Zdążyła go trochę polubić i gdyby nie ich sytuacja, która panowała teraz, może coś by się wydarzyło.
Nie chciała o tym myśleć. Naburmuszona ruszyła w drugą stronę, jak najdalej od chłopaka. Wykorzystała okazję, że jest odwrócony tyłem więc wymknęła się za półki i przeszła na sam koniec. Sięgnęła po paluszki i łapnęła czekoladę idąc po bułki. Obok, stała tabliczka z zdjęciem bułki i nazwą. Zdziwiła się bardzo tą różnorodnością i tymi dziwnymi nazwami.
Zdecydowała się na wybieranie przez patrzenie na obrazki, ponieważ tylko garstkę nazw kojarzyła. Reszta była jej zupełnie obca.
  - Na Twoim miejscu skusiłbym się na tą - odezwał się nieznajomy głos blisko niej. Odwróciła się nerwowo i ujrzała chłopaka, niewiele starszego od niej, uśmiechającego się do niej przyjaźnie. Spojrzała na jego palec, który wskazywał francuski rogal z nadzieniem wiśniowym.
  - Raczej nie przepadam za tymi owocami.. - odezwała się po krótkiej chwili.
  - W takim razie czekolada. Czekoladę lubi każdy.  - Uśmiechnęła się. Ku jego zaskoczeniu sięgnęła po wskazanego przez niego rogala i schowała go do koszyka.
  - Może teraz moja kolej.- Rozejrzała się po tablicy i wskazała najładniej wyglądającą bułkę. - Spróbuj tę, a jak się spotkamy następnym razem, powiesz mi czy była dobra.
  - A może sprawdzimy to teraz? - zapytał unosząc brwi. Sięgnął po bułkę, oderwał kawałek i przyblizył się wkładając go dziewczynie do ust. Zgodnie z jej nadziejami okazała się bardzo dobra, co powiedziała zadowolonemu chłopakowi.
Kątem oka zerknęła w bok i zobaczyła Jake'a,który również ją zauważył i szedł w jej stronę szybkim krokiem z zaciśniętą szczęką.
  - Teraz Ty.- również urwała kawałek i kazała otworzyć chłopakowi usta. Spełnił jej prośbę więc wsunęła mu kawałek. Czekała na reakcje chłopaka, kiedy czyjeś ręce oplotły ją w tali.
  -Wszędzie Cię kochanie szukałem.. - zaczął Jake słodkim głosem, patrząc na jej profil. Gdy nie doczekał się reakcji pociągnął ją delikatnie ale stanowczo w swoją stronę.- Chyba już wszystko kupiliśmy, możemy jechać do domu.
  - Tak... Ja też się zbieram. - wtrącił się zdezorientowany chłopak. Spojrzał na dziewczynę. -Mam nadzieje, że się jeszcze spotkamy i skonsumujemy inne bułeczki.- Puścił do niej oko i odszedł.
Gdy tajemniczy chłopak, którego imienia Katherine nie zdążyła poznać zniknął za rogiem, odwróciła się w stronę szatyna , sprawiając, że jego ręce spoczywały na dole jej pleców.
Widziała w jego oczach złość, która powoli się ulatniała gdy na nią patrzył.
  -Co to miało być?- zapytała.
  - Komunikat. Możemy się zbierać jeśli wszystko już spakowałaś do koszyka.
  - Dobrze wiesz, ze nie oto mi chodzi.. - Uniósł brwi zaciekawiony. Wiedział o czym mówi, ale chciał sie z nią trochę podroczyć. - Po co odstawiłeś tą całą szopkę?
  - Nie rozumiem o co Ci chodzi.. Podszedłem do Ciebie powiedzieć Ci, że jeśli jesteś gotowa możemy kończyć zakupy.
  - I tym samym przeszkodziłeś mi w rozmowie. Kochanie? Co to miało znaczyć?- warknęła. Przewrócił oczami łapiąc ją za rękę, którą po chwili puściła i skrzyżowała na swojej piersi.
Podeszli w ciszy do pustej kasy. Pozwolił aby dziewczyna pierwsza kupiła swoje zakupy a po chwili kasjerka zajęła się nim. Gdy i on zapłacił za wszystko, wziął torbę od Katherine i wyszli na zewnątrz.
Podeszli do auta, otworzył bagażnik wkładając rzeczy, zamknął go. Podszedł do dziewczyny i otworzył jej drzwi. Nie patrząc na niego wsiadła i zapięła pasy. Odetchnął przechodząc koło maski i otwierając sobie drzwi. Usiadł na miejscu kierowcy wkładając kluczyki do stacyjki i przekręcając. Auto zawyło gdy nacisnał gaz i po chwili ruszył w stronę wyjazdu.
  - Nie denerwuj się na mnie... - odezwał się po 10 minutach jazdy w ciszy. Dziewczyna prychnęła.
  - Więc przestań się mieszać w moje sprawy.
" Chciałbym.." - pomyślał.
Zanim odpowiedział, dziewczynie zaczął dzwonić telefon. Wyciągnęła go z kieszonki w kurtce i odebrała.
  -Coś się stało?- zaczęła.
  -Przyjedz do biura. Mam dla Ciebie robotę. - usłyszała.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz