Chłopak przyśpieszył mijając z dużą prędkością przechodniów i większość aut, prowadzonych przez starsze osoby.
-Aż tak mi się nie śpieszy! - wyrzuciła dziewczyna, kiedy przejechali na czerwonym świetle.
-Boisz się, ze nas złapią?
-Mam wystarczająco dużo problemów.
-Jeśli to Ci poprawi humor to nie mam nawet prawa jazdy.- Popatrzyła na niego dziwnym wzrokiem, którego nie mógł rozszyfrować. Roześmiał się, kładąc ręke na jej kolanie. - Żartuje. Nie martw się, dowiozę Cię bezpiecznie.
Po jeszcze dwóch przejechanych czerwonych światłach, dojechali pod same drzwi biura Antoniego.
Spojrzała na te wielkie oszklone drzwi, które tak bardzo zmieniły jej życie. Wróciła wzrokiem do chłopaka, który patrzył na nia łagodnie i wyczekująco.
- Tak, tak. Już mnie nie ma. - rzuciła zabierając mały plecaczek i torbę z zakupami.
- Poczekam tutaj na Ciebie.- oświadczył. Pokręciła przecząco głową.
- Wezmę auto Antoniego. Nie będę przecież jeździła taksówkami, albo liczyła na Ciebie. Tak czy inaczej, dziękuje, że wybawiłeś mnie z hotelu.
- Zobaczymy się jutro tak? Przyjadę rano.
- Nie musisz. Możliwe, że znów się przeniosę, może nawet dzisiaj.
- Jeśli postanowisz coś takiego, chce żebyś dała mi znać. - Skinęła głową, wysiadając. Jej buty na delikatnym obcasie zadudniły o szary chodnik. Zamknęła za sobą drzwi, napotykając wzrok chłopaka.
Odczekała aż auto zniknie jej z pola widzenia i dopiero wtedy weszła do budynku.
Podeszła do sekretarki, wręczając jej reklamówkę na przechowanie. Skinęła głową ze sztucznym uśmiechem. Nigdy się nie lubiły. Gdyby Kamila, sekretarka, nie wiedziała czym się zajmuje, pewnie mogłaby się spodziewać śliny na owocach i warzywach albo co lepsze, dostałaby pustą reklamówkę od brunetki z wrednym wyrazem twarzy.
Ruszyła truchtem schodami, na ostatnie piętro.
Gdy pierwszy raz tutaj była z matką, zdziwiła się, że zamiast jechać winda ona biega po schodach. Na szczęście, pozwoliła jej użyć windy, więc poczekała chwilkę na kobietę ,po której nie było widać zmęczenia.
Gdy po którymś treningu, Antoni kazał jej biec do jego gabinetu schodami, sądziła, że zwariował.
Patrząc z tej perspektywy czasu, wiedziała, że to poprawia jej kondycje i przy okazji samopoczucie. W miarę szybko dotarła na sama górę i szła długim korytarzem do drzwi pracodawcy. Stanęła przed nimi,uderzając kostkami w nie dwa razy.
- Proszę. - usłyszała, wiec nacisnęła klamkę i pchnęła. Antoni pochylał się nad swoim laptopem z okularami na nosie. Ujrzawszy ją, przerwał czynność, wstając i pokazując jej ręką fotel na przeciwko biurka.
- Cieszę się, że tak szybko dotarłaś. - zaczął.
-Nie ode mnie to zależało.. - mruknęła. Spojrzał pytająco. - Potrzebuje auta.
- A co sie stało z tamtym?
- Wybuchł. - Otworzył szeroko oczy po chwili śmiejąc się. Ta dziewczyna zaskakuje go z każdą wizytą.
- Dobrze. Gdy już skończymy zejdziesz na parking i wybierzesz sobie który będziesz chciała. - Skinęła głową usatysfakcjonowana. - Przejdźmy do rzeczy. - Przycisnął guzik na pilocie, dzięki czemu pojawił sie krótki film za jego plecami.
Pierwsze co się pojawiło to zdjęcie mężczyzny. Bruneta, lekko otyłego z zarostem na twarzy. Był ubrany w mundur więzienny z plakietką w rękach.
- Wyszedł z pierdla kilka miesięcy temu. Zanim tam trafił był miliarderem...
- A za co tam trafił?- wtrąciła.
- Trudnił się prostytucją.
- Czyli alfons.- mruknęła.
- Nie do końca. Jest bardzo szanowanym obywatelem naszego kraju jak i paru innych. Prostytucja to lewy interes, który odkryli przypadkiem. Niestety nie zniechęciło to jego wspólników do zmiany zdania co do niego i odtrącenia go.Wręcz przeciwnie. Zbiera coraz więcej ludzi. Nie dawno ukradł cenny obraz, który musimy mieć.
- Dlaczego?
- Zlecili nam to. Zaproponowali tez wysoką sumę za jego odnalezienie i dostarczenie im.
- Rozumiem, że to ja mam go odebrać, tak?
- Zgadza się. Przydzielimy Ci paru ludzi, którzy Ci w tym pomoże.
- Jak mam się tam dostać? - zapytała. Skoro człowiek miał ludzi i był miliarderem, to nie sadziła, ze tak od tak ją wpuszczą.
- Za niedługo odbędzie się zamknięty bal, na którym będzie i on. I będziesz i Ty. - Spojrzał na nią ostrożnie. - Chce żebyś go uwiodła i zebrała wszystkie potrzebne informacje. - Westchnęła, stukając paznokciami o oparcie fotela.
- Bal jest za trzy dni. - uprzedził jej pytanie. Nie odszywając się wstała i ruszyła w stronę drzwi. - Spotkamy się jeszcze przed akcją. Do zobaczenia Katherine.
Musiała się spotkać z Jake'iem.
czekam i czekam na ta nastepna czesc, ale chyba jej nie dodasz zanim sie nie upomne... ;/ miej litosc kobieto ;p ja tu cierpie w niepewnosci co dalej !!!
OdpowiedzUsuń