Jake załatwił Katherine domek letniskowy rodziców kumpla, gdzie własnie jechali. Dziewczyna usypiała na przednim fotelu jego samochodu, podczas gdy jej autem w druga stronę jechał kolega z pracy.
Wyciągnął swój telefon, włączając aparat i wyłączając flesza. Zerkając na drogę, wyciągnął rękę, robiąc zdjęcie śpiącej dziewczynie. Po kilku sekundach uśmiechnął się, patrząc na zdjęcie. Położył telefon desce rozdzielczej, skupiając się na prowadzeniu.
*
Wjechali za ogrodzenie pięknego, drewnianego domu w środku lasu. Podjechał pod drzwi parkując. Dziewczyna zdążyła już się obudzić, mrugając by całkowicie się rozbudzić. Wysiadł obchodząc auto dookoła i otwierając przed nią drzwi. Obcasy stuknęły o chodnik, gdy zrobiła kilka kroków do przodu, rozglądając się dookoła.
Wokół domu rosły różnorodne kwiaty o różnorodnej barwie i w dużej ilości. Po bokach rosły duże drzewa, zasłaniając dom swoimi konarami. Zielona trawa była idealnie skoszona, co go zastanawiało.
" Może są tu jacyś sąsiedzi.. "- pomyślał. Podszedł do bagażnika, wciskając guzik na pilocie, przez co drzwi otworzyły się. Chwycił rączkę małej walizki Katherine.
- I jak Ci się podoba?- zapytał podchodząc do niej i obejmując ją w pasie.
- Jest okej. - mruknęła, wyplatając się z jego uścisku i podchodząc do drzwi. Poczekała tam przed nimi na niego,aż wyciągnie klucz i wpuści ich do środka. Gdy już to zrobił, odebrała grzecznie swoją walizkę, kierując się z nią na piętro.
Tak jak się spodziewała dom był wielki. Masywne schody pokrywał ładny ciemny włochaty dywan. Już z nich widziała ładnie zdobione drzwi do sypialni i łazienki. Skierowała się do pierwszych z nich i trafiła na pokój w kolorze różowym.
Stanęła osłupiała. To zdecydowanie nie było dla niej. Wycofała się, otwierając następne drzwi. Pokój umalowany był na biało z dużym również białym łóżkiem, na którym znajdowały się kolorowe poduszki. Samo łóżko już zachęcało do spania więc upuściła walizkę i rzuciła się na nie.
Zapadła się w kocach, chowając twarz w poduszki.
Usłyszała pukanie do drzwi, ale nawet nie podniosła głowy. Drzwi od razu otworzyły się, a w nich pojawił się Jake.
Słyszała jak idzie w jej stronę i przełknęła ślinę. Ułożył się obok niej na plecach, patrząc się w sufit i marszcząc czoła.
Katherine podparła się po chwili na łokciu spoglądając na niego.
-Dziękuje Jake. To miłe, że załatwiłeś mi ten domek.- powiedziała.Nie usłyszała odpowiedzi. Chłopak zacisnął zęby.Spojrzała na niego pytająco. Po chwili ciszy przemówił wściekłym głosem:
-Że ja mam niby spać w różowym pokoju?!
Dziewczyna wybuchła śmiechem na reakcje chłopaka na ten mały szczegół. Chwyciła się za brzuch i starła łzy śmiechu, które spływały po jej policzku, kiedy zanalizowała to co przed chwilą powiedział.
- Masz zamiar tu spać? - spojrzał na nią jakby to była rzecz oczywista a ona palnęła jakąś głupotę.
- A chyba nie sądziłaś,że przez trzy dni będziesz tutaj sama.
- Nie będę sama. W dzień będę na zakupach. - mruknęła.- Nie możesz tutaj nocować..
- Tak?- spojrzał na nią. - A to niby dlaczego?
- Bo co na to wszystko powie Milena?- wyskoczyła z jej ust zanim zdążyła to przemyśleć.Uśmiechnął się.
- Zaczynam się zastanawiać czy nie jesteś zazdrosna..
Prychnęła, opadając na jedną z poduszek. Wcale nie była zazdrosna. Cieszyło ją to, ze nie będzie tutaj sama, i żałowała, że nie zobaczy reakcji tej blondynki, gdy Jake powie jej, ze następne trzy dni spędzi z nią w jednym w domku letniskowym.
W tym czasie chłopak przybliżył się do niej, kładąc swoją dłoń na jej karku. Podniosła się odruchowo napotykając dwa centymetry od swoich ust, usta szatyna. Spojrzała w jego zielone oczy, a potem na jego malinowe usta, które kilka godzin temu ją całowały.
Mimo to powstrzymała się i odepchnęła go, wstając. Podeszła do okna pocierając rękami twarz. Jake również wstał i zmierzał w jej stronę. Wystawiła rękę, nie dając mu tej możliwość.
- Nie waż się tego robić!- rozkazała, jednak nie przekonała go stanowczość w jej głosie. Odepchnął jej rękę robiąc krok w jej stronę, stajać przed nią.
Spróbował ją dotknąć jednak poczuł pieczenie na policzku. Spojrzał na opuszczającą się rękę Katherine i jej niepewną minę.
Bez ostrzeżenia chwycił jej policzki w swoje ręce i wpił się w jej usta. Zaskoczona z początku nie odepchnęła go, pozwalając mu na to.
Ułożyła dłonie na jego barkach i zaciskając na jego koszulce, tak, jakby chciała go odepchnąć jednak nie zrobiła tego. Po chwili wahania odwzajemniła pocałunek. Wsunęła palce we włosy chłopaka, wywołując tym samym cichy jęk chłopaka.
- Jak możesz być tak zimnokrwistą suką i uwodzić czyjegoś chłopaka?!
W jednej sekundzie oprzytomniała.Odepchnęła od siebie zaskoczonego chłopaka, po czym ominęła go nie patrząc na niego i skierowała się do łazienki. Zamknęła drzwi na klucz, podchodząc do zlewu, okręciła kran i ochlapała sobie twarz zimną wodą.
- Katherine.. - usłyszała miękki głos Jake'a.
- Chyba.. wezmę prysznic. Zejdź na dół. Zaraz przyjdę,
Niechętnie się zgodził, wychodząc i zamykając za są drzwi. Słysząc charakterystyczny dźwięk, otworzyła swoje drzwi i znów weszła do sypialni. Otworzyła swoją walizkę i wyjęła bieliznę oraz dresy i koszulkę, po czym wróciła do łazienki ponownie zamykając za sobą drzwi. Rozebrała się, układając rzeczy na koszu do prania i weszła pod prysznic. Puściła ciepłą wodą, pozwalając by ją otrzeźwiło.
Jak ja spędzę tę noc?... - zastanawiała się. Po tym co przed chwilą się wydarzyło, zapowiadało się bardzo ciekawie.
Schwyciła myjkę, który była zawieszona na kranie i nalała do niej płynu, przykładając i rozprowadzając na swoje ciało.
Odkręciła szampon, wylewając odrobinę na dłoń, po czym wtarła go we włosy. Spłukała go gdy już wystarczająco się spienił. Wystawiła rękę, chwyciwszy ręcznik i przykryła nim ciało, wychodząc na zimne kafelki. Zgarnęła z oparcia wanny drugi ręcznik i zarzuciła go na mokre włosy, pocierając je. Po chwili odwiesiła oby dwa na duży grzejnik i założyła bieliznę na suchą już skórę. Wciągnęła szare dresy i zarzuciła sobie obcisnął czarną koszulkę nocną, po czym rozczesała i wysuszyła włosy. Gotowa, zeszła na dół, gdzie siedział w ciszy Jake'a. Siedział na kanapie z łokciami na kolanach.
Usłyszawszy jej kroki, poniósł głowę.
- Oglądniemy coś?- zapytał.Pokiwała przecząco.
- Jak chcesz to oglądaj, zacznę szukać jakiś ubrań w internecie. Może coś mi przypadnie do gustu.- Kiwnął głową, posłusznie włączając telewizor.
Usiadła po jego drugiej stronie z laptopem w na kolanach, zagłębiając się w czynności.
*
Chłopak podniósł się słysząc swój dzwonek. Pobiegł do pokoju gdzie leżała jego komórka i odebrał ją.
- Halo?
- Cześć, kotku. Za ile będziesz? Zrobiłam kolacje..- Zmarszczył brwi, dotykając palcami skroni.
-Nie przyjadę dzisiaj.. jestem w pracy i nie wiem kiedy będę mógł wrócić. - Chwila ciszy.
- W pracy z Katherine?
Oderwana od zajęcia Katherine, podniosła głowę, słysząc rozmowę chłopaka. Żałowała, ze nie słyszała odpowiedzi dziewczyny, na wieść, ze chłopak nie przyjedzie na noc.
- Tak, jestem z Katherine. Nie mogę rozmawiać. Przyjadę popołudniu i jakoś Ci to wynagrodzę, dobrze?
Brunetka na dole uśmiechnęła się kwaśno. Nie podobało jej się to, że obiecuje jej spotkanie. Nie obchodziło ją nawet to, ze to jego dziewczyna. To ją szczególnie denerwowało.Ale wiedziała jak zając tego chłopaka przez cały następny dzień...
eh, juz sie nie moge doczekac nastepnej czesci :33 co do tresci to wszystko zajebiscie jak zawsze, ale musisz troche popracowac nad opisami no i oczywiscie wyczyscic bledy. ale to zdaje mi sie ze przy przepisywaniu ci sie wkradly ;)
OdpowiedzUsuńNastepnyy !!
OdpowiedzUsuń