Pierwsze co zobaczyła, to szeroka i goła klatka piersiowa, która unosiła się przy oddechu, a na której leżała. Podniosła głowę, napotykając intensywnie zielone oczy chłopaka.
Nie wiedziała jak do tego doszło, że śpią teraz w jednym łóżku i nie chciała wiedzieć co robili wczoraj, że nic nie pamięta.
-Dzień dobry.- szepnął.
Zerknęła na swoje ciało, przyciśnięte do niego, oddychając z ulgą, że ma na sobie dresy i koszulkę.
Wstała z chłopaka u ułożyła się na poduszce obok, wpatrując się w sufit.
-Czy my..?- zapytała zażenowana. Jakie miała szanse,że powie prawdę? Katherine zaczęła kręcić głową, usiłując coś sobie przypomnieć.
- Było bardzo przyjemnie .. - zaczął. Otworzyła oczy, by po sekundzie przykryć twarz poduszką. - Oglądać z Tobą filmy.- zakończył.
Wybuchnął śmiechem, widząc zażenowanie dziewczyny, przez co oberwał poduszką, którą miała w dłoni. Odparł się na jednym boku, nachylając się na nią.
- Miałabyś mi za złe gdybym inaczej dokończył zdanie?
- Zważywszy na to,że niczego nie pamiętam, to tak. Miałabym Ci za złe wszystko co zrobiliśmy. - Uśmiechnął się, pochylając się coraz niżej. Dotknął lewą ręką jej policzka, tym samym przytrzymując jej głowę, by nie mogła się odwrócić, po czym dotknął delikatnie jej ust. Nie sprzeciwiła się. Nie chciała. Nie mogła.
Niepewnie wplotła palce we włosy chłopaka, co wyraźnie mu się podobało. Przejechał dłonią wzdłuż jej ciało, zatrzymując się na biodrze, lekko go ściskając. Uniósł jej obcisnął koszulkę, masując płaski brzuch i łaskocząc tym samym dziewczynę.
Uśmiechnęła się przez pocałunek.
- Jak możesz być taką suką i uwodzić czyjegoś chłopaka?!
Dziewczyna odskoczyła od Jake'a, przypominając sobie swoje własne słowa. Poprawiła koszulkę, wstając i przeczesując twarz ciepłymi dłońmi.
Chłopak wstał również, obchodząc łóżko i wstając przed dziewczyną.
- Hej, co jest? Zrobiłem coś nie tak?- zapytał. Pokręciła głową, wymijając go i idąc w kierunku łazienki.
-Zagalopowaliśmy się, wiesz? Nie powinno tak być.. jak jest teraz..- rzuciła przez ramię.
- Nie przeszkadzało Ci to jeszcze minute temu!- wyrzucił z siebie. Katherine rzuciła szybkie " przepraszam" i wbiegła do łazienki zamykając za sobą drzwi.
Słyszała jak przeklął pod nosem i trzasnął drzwiami, wychodząc. '
Podeszła do umywalki, odkręcając wodę i ochlapując nią sobie twarz.
- Co Ty dziewczyno wyprawiasz?- zapytała spoglądając w swoje żałosne odbicie w lustrze.
**
Milena i jej najlepsza przyjaciółka siedziały na skórzanej kanapie, pijąc kawę. Blondynka miała dość czekania na swojego chłopaka w samotności, więc podała adres przyjaciółce, która zjawiła się błyskawicznie.
- Na twoim miejscu, zajęłabym się tym.. Powinnaś go trzymać krótko! - zdecydowała po wysłuchaniu przypuszczeń Mileny.
- Łatwiej mówić, trudniej zrobić. Myślisz, że nie próbuje? Nie pozwoliłabym mu jechać na tej wyjazd służbowy z nią gdybym wiedziała,że coś takiego się szykuje! Zadzwoniłam wieczorem, gdy zrobiłam kolacje, wystroiłam się, a on co? Nie wróci na noc.
Przerwały na chwilę, zastanawiając się nad usłyszanymi słowami. Po chwili przyjaciółka odezwała się niepewnie.
- Myślisz się,że oni mają romans?
- Właśnie tego się obawiam..
**
Powoli zeszła schodami, słysząc jedynie odgłos swoich nóg tupiących po drewnianych schodach.
- Jake? - zawołała, nie usłyszała odpowiedzi. Ostatnie schodki pokonała już pewniej, trzymając się barierki. Zatrzymała się na samym dole, rozglądając się.
Nigdy go nie było.
Jego skórzana kurtka wisiała na wieszaku, a buty leżały obok drzwi więc musiał gdzieś tu być. Przeszła przez kuchnie i salon gdzie nie było nikogo, a potem przeszła na taras. Tam też go nie zastała. Spróbowała jeszcze raz.
- Jake?!
Wyciągnęła telefon, wybierając jego numer i starając się dodzwonić. Usłyszała jego dzwonek na szafce obok drzwi. Podeszła w tamtą stronę i zobaczyła obok telefonu kartkę z jego własnoręcznym napisem:
Poszedłem się przewietrzyć. Będę za godzinę. Jake
Odetchnęła z ulgą. Będzie miała czas, by sobie wszystko przemyśleć. Podeszła do stolika, na którym leżało winogrono. Złapała kiść, po czym założyła botki na obcasie i kurtkę. Chwyciła torebkę i kluczki, po czym wyszła z domu, zamykając klucz i chowając go za kwiatkiem.
Ku jej niezadowoleniu było coraz bliżej do jej wyprawy, na którą musiała się przygotować. Miała nadzieje,że potowarzyszy jej przy tym Jake, ale nie byłby to chyba dobry pomysł.
Wsiadła na miejsce kierowcy, swojego auta, wyciągając telefon i wyszukując trasę do najbliższego centrum handlowego..
- Było bardzo przyjemnie .. - zaczął. Otworzyła oczy, by po sekundzie przykryć twarz poduszką. - Oglądać z Tobą filmy.- zakończył.
Wybuchnął śmiechem, widząc zażenowanie dziewczyny, przez co oberwał poduszką, którą miała w dłoni. Odparł się na jednym boku, nachylając się na nią.
- Miałabyś mi za złe gdybym inaczej dokończył zdanie?
- Zważywszy na to,że niczego nie pamiętam, to tak. Miałabym Ci za złe wszystko co zrobiliśmy. - Uśmiechnął się, pochylając się coraz niżej. Dotknął lewą ręką jej policzka, tym samym przytrzymując jej głowę, by nie mogła się odwrócić, po czym dotknął delikatnie jej ust. Nie sprzeciwiła się. Nie chciała. Nie mogła.
Niepewnie wplotła palce we włosy chłopaka, co wyraźnie mu się podobało. Przejechał dłonią wzdłuż jej ciało, zatrzymując się na biodrze, lekko go ściskając. Uniósł jej obcisnął koszulkę, masując płaski brzuch i łaskocząc tym samym dziewczynę.
Uśmiechnęła się przez pocałunek.
- Jak możesz być taką suką i uwodzić czyjegoś chłopaka?!
Dziewczyna odskoczyła od Jake'a, przypominając sobie swoje własne słowa. Poprawiła koszulkę, wstając i przeczesując twarz ciepłymi dłońmi.
Chłopak wstał również, obchodząc łóżko i wstając przed dziewczyną.
- Hej, co jest? Zrobiłem coś nie tak?- zapytał. Pokręciła głową, wymijając go i idąc w kierunku łazienki.
-Zagalopowaliśmy się, wiesz? Nie powinno tak być.. jak jest teraz..- rzuciła przez ramię.
- Nie przeszkadzało Ci to jeszcze minute temu!- wyrzucił z siebie. Katherine rzuciła szybkie " przepraszam" i wbiegła do łazienki zamykając za sobą drzwi.
Słyszała jak przeklął pod nosem i trzasnął drzwiami, wychodząc. '
Podeszła do umywalki, odkręcając wodę i ochlapując nią sobie twarz.
- Co Ty dziewczyno wyprawiasz?- zapytała spoglądając w swoje żałosne odbicie w lustrze.
**
Milena i jej najlepsza przyjaciółka siedziały na skórzanej kanapie, pijąc kawę. Blondynka miała dość czekania na swojego chłopaka w samotności, więc podała adres przyjaciółce, która zjawiła się błyskawicznie.
- Na twoim miejscu, zajęłabym się tym.. Powinnaś go trzymać krótko! - zdecydowała po wysłuchaniu przypuszczeń Mileny.
- Łatwiej mówić, trudniej zrobić. Myślisz, że nie próbuje? Nie pozwoliłabym mu jechać na tej wyjazd służbowy z nią gdybym wiedziała,że coś takiego się szykuje! Zadzwoniłam wieczorem, gdy zrobiłam kolacje, wystroiłam się, a on co? Nie wróci na noc.
Przerwały na chwilę, zastanawiając się nad usłyszanymi słowami. Po chwili przyjaciółka odezwała się niepewnie.
- Myślisz się,że oni mają romans?
- Właśnie tego się obawiam..
**
Powoli zeszła schodami, słysząc jedynie odgłos swoich nóg tupiących po drewnianych schodach.
- Jake? - zawołała, nie usłyszała odpowiedzi. Ostatnie schodki pokonała już pewniej, trzymając się barierki. Zatrzymała się na samym dole, rozglądając się.
Nigdy go nie było.
Jego skórzana kurtka wisiała na wieszaku, a buty leżały obok drzwi więc musiał gdzieś tu być. Przeszła przez kuchnie i salon gdzie nie było nikogo, a potem przeszła na taras. Tam też go nie zastała. Spróbowała jeszcze raz.
- Jake?!
Wyciągnęła telefon, wybierając jego numer i starając się dodzwonić. Usłyszała jego dzwonek na szafce obok drzwi. Podeszła w tamtą stronę i zobaczyła obok telefonu kartkę z jego własnoręcznym napisem:
Poszedłem się przewietrzyć. Będę za godzinę. Jake
Odetchnęła z ulgą. Będzie miała czas, by sobie wszystko przemyśleć. Podeszła do stolika, na którym leżało winogrono. Złapała kiść, po czym założyła botki na obcasie i kurtkę. Chwyciła torebkę i kluczki, po czym wyszła z domu, zamykając klucz i chowając go za kwiatkiem.
Ku jej niezadowoleniu było coraz bliżej do jej wyprawy, na którą musiała się przygotować. Miała nadzieje,że potowarzyszy jej przy tym Jake, ale nie byłby to chyba dobry pomysł.
Wsiadła na miejsce kierowcy, swojego auta, wyciągając telefon i wyszukując trasę do najbliższego centrum handlowego..