Katherine rozłączyła się, rzucając telefon na łóżko, krzyżując ręce przez Jakiem, który wszedł do jej pokoju.
Miała nadzieje, że sobie odpuści zwłaszcza teraz, gdy wróciła jego była/obecna dziewczyna. Przekrzywiła głowę przyglądając się mu.
-Co Ty tu robisz?- spytała.
- W sumie mógłbym Cię spytać o to samo..- odparł mijając ją i układając się na hotelowym-jej-łóżku.
" Matko jak on mnie denerwuje! " pomyślała zaciskając szczękę. Wzięła kilka głębokie oddechów, które pozwoliły jej się uspokoić i odparła.
- Nie rozsiadaj się bo zaraz wychodzisz.
- A co się stanie jeśli nie będę chciał wyjść dobrowolnie?- zaśmiał się.
- Wtedy zawołam ochronę.- Jake uniósł jedną brew, wstając i podchodząc do niej, zakładając kosmyk włosów za ucho. Zbliżył się i szepnął:
- Czyżbyś sama nie umiała sobie już ze mną poradzić?- Tym razem to ona się zaśmiała.
- Po prostu nie chciałabym Ci zrobić krzywdy.
- Jesteś tylko dziewczyną. Jesteś niższa i lżejsza. Mógłbym Cię położyć tu i teraz. - Uśmiechnął się na widok jej miny. Był pewien, że co innego przeszło jej po myśli przy ostatnim zdaniu. Szybko jednak sie opanowała i na nowo patrzyła w jego zielone oczy.
- Mogę Cię tu położyć?- pokazał na podłogę.
- Nie. - odwróciła idąc do łazienki. Zamknęła za sobą drzwi na klucz i podeszła do umywalki. Popatrzyła na siebie w lusterku, które miała przed sobą i stwierdziła,że nie jest wcale brzydka. Wręcz przeciwnie.
Duże ciemne oczy przysłaniały długie rzęsy, które wyglądały jak pomalowane. Wystające kości policzkowe, mały zgrabny nos,na którym zauważyła kilka piegów i duże malinowe usta. Na dodatek długie, lekko falowane włosy dodawały jej jeszcze więcej uroku.
" Jestem zdecydowanie ładniejsza od Mileny". Tylko dlaczego aż tak ją to obchodziło? Ta dziewczyna od samego początku była tylko pustą lalą i pewnie już taką zostanie, więc dlaczego tak jej zależy aby być od niej ładniejszą?
Rozpuściła włosy, ponownie układając je w koka. Przebrała swoje dresy w krótkie spodenki i luzną,krótką koszulkę na ramiączkach po czym wyszła z łazienki.
Gasząc światło, poczuła ręce po swoich bokach i sekundę później dotykała się ciałem z Jakiem, który walczył z chęcią pocałowania jej.
Nie chciał zdradzić Mileny i tym samym skomplikować swoich relacji z Katherine.
Dziewczyna widać była zaskoczona ale nie poruszyła się.
" Cholera, pieprzyć to!"- przebiegło mu w myślach. Pochylił się, muskając nosem jej policzek.
Objął ją mocniej, przyciągając ja tym jeszcze bardziej. Dotknął wargami jej usta kosztując tym samym jej błyszczyka. Czuł jak się uśmiecha.
Nie dane było im na nic więcej przez telefon chłopaka, który rozdzwonił się w jego kieszeni.
Katherine oblizała wargi, wychodząc z objęć chłopaka i kierując się do kuchni. Chciała dać mu chwile prywatności. Podeszła do szafki, z której wyjęła płatki, po czym sięgnęła po mleko stojące na ladzie.
Wsypała smakołyk do miski, zalewając je z myślą czy nie poczęstować chłopaka. Tak z grzeczności. Jednak nie chciała żeby tutaj przychodził a tym bardziej aby zostawał na dłużej.
-Nie... wysili mi SMS-em co potrzebujesz a Ci to kupie. - usłyszała głos chłopaka.- Tak... Nie nie jestem. Dobrze.. Postaram się jak najszybciej. Cześć.
Widziała jak chowa telefon do kieszeni w spodniach i opiera się o ścianę. Uśmiechnął się do niej niepewnie, wskazując ruchem głowy na miskę.
-Mogę się przyłączyć?
Wzruszyła ramionami dając mu pozwolenie jednak nie zamierzała wstawać. Patrzyła jak chłopak otwiera i zamyka szafki, lodówkę i po chwili usiada na wprost niej. Włożył sobie pełną łyżeczkę jej ulubionych płatków do ust, spoglądając na dziewczynę.
-Ile jeszcze zamierzasz tu pomieszkiwać?-spytał po chwili.
- Tylko jeszcze jedną noc..- Wyciągnęła gazetę, która leżała na półce obok stołu i otworzyła na przypadkowej stronie. Udawała zainteresowanie w nadziei, że chłopak przestanie mówić jednak on nawet się tym nie przejął.
-To świetnie. Więc zmieniłaś zdanie i wracasz?- zapytał tak entuzjastycznie, że z samej ciekawości i z niedowierzania zerknęła w jego stronę.
- Oczywiście, że nie. Znajdę sobie inny hotel.
-A w czym to jest lepsze od mieszkania u mnie?- Z jednej strony podobało jej się to,że tak nalega aby wróciła lecz z drugiej nie mogła uwierzyć, że ktoś taki jak on, naraża i siebie i ją na niebezpieczeństwo.
- Powiedz mi, jak długo mam Ci to jeszcze tłumaczyć? Nie czuje się tam bezpiecznie.
Ku zaskoczeniu Jake'a, poczuł się z tym źle. Polubił Katherine i chce jej dobra. Nie spodobała mu się informacja, że nie czuje się z nim bezpiecznie, kiedy on robi wiele by czuła się z nim jak najlepiej.
- Nie mów tak..- odezwał się cicho.- A czy w hotelach jest bezpiecznie? Każdy może Cię tutaj namierzyć..
-Wygląda na to, że u Ciebie również.
W ciszy dokończyli śniadanie. Katherine wciąż przeglądała magazyn, bez zainteresowania wpatrując się w fikuśne stroje na obrazku.
Chłopak za to dyskretnie wpatrywał się w spokojny profil szatynki. Obserwował ruch jej ręki, gdy z pełną łyżeczką podnosiła ją do malinowych ust, po to by po sekundzie wyjąć ją pustą.Był zły i jednocześnie wdzięczny Milenie za telefon. Zle się czuł gdy pomyślał, że tym zdradza swoją dziewczynę, jednak kiedy był blisko Katherine to nie czuł, że robi coś złego. Wręcz przeciwnie. Czuł jakby wszystko było na swoim miejscu, co wydawało mu się absurdem.
Wstał odnosząc brudną miskę do zlewu, po chwili podchodząc do krzesła dziewczyny.
-Wybieramy się na zakupy, cieszysz się?- wypalił. Spojrzała na niego pytająco, odwracając się.Wzruszył ramionami idąc w kierunku drzwi. Zdjął z wieszaka swoją skórzaną kurtkę, którą wcześniej tam zostawił i czekał az dziewczyna zbierze swoje rzeczy. Podeszła do niego z torebkę w ręce i z butami. Usiadła na małej sofie obok lustra i założyła je. Wstała sięgając po swoją ramoneskę, kiedy Jake uprzedził ją i pomógł jej ją założyć.
Niespodziewanie dla niej objął ją mocno w pasie, przyciągając do siebie i całując w skroń.
-To w drogę. - uśmiechnął się, otwierając drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz