Brunetka leżała ze zgiętymi nogami w kolanach i czytała książkę. Tanie romansidło, które niemal ją bawiło. Nawilżyła sobie palec wskazujący i kciuk śliną i przyłożyła je do kartki przewracając ją.
Drugą godzinę przeznaczyła na czytanie nieskończoną książkę, na podstawie ulubionego filmu Jake'a- Ojciec chrzestny.
Na dole, w kuchni, siedziała Sara ze swoją klientką, którą chciała aby zajęła się cateringiem na urodzinach jej trzeciego męża.
Kobieta ta była wbrew pozorom młoda. Zauważyła to, kiedy otwierała jej drzwi. Była wysoką blondynką, która miała lekką nadwagę ale nie przeszkadzało jej to aby ubrać się w obcisłą sukienkę i wysokie, bardzo wysokie szpilki.
- Pani Sara Walker? - zapytała piskliwym głosem.
A jej przyjaciółka słysząc swoje imię podeszła szybko do drzwi przedstawiając się i zapraszając do środka.
- Napije sie Pani kawy albo herbaty? Może soku? - Usłyszała jeszcze kiedy wchodziła schodami do góry.
Z szafki nocnej odezwała się Nelly Furtado w kawałku Try. Był to dzwonek przeznaczony tylko dla jej chłopaka i to on sam ją sobie ustawił.
Pamięta sytuacje, w której pierwszy raz usłyszał tą piosenkę i stwierdził, że idealnie ich opisuje. Oczywiście miał wytłumaczyć ich " zerwanie" a jej odejście i moment, w którym się wtedy znajdowali.
Sięgnęła po komórkę i przesunęła po zielonej słuchawce.
- Cześć, doleciałeś już?- zaczęła.
Czuła, że sie uśmiecha. Była zachwycona tym,że potrafiła to rozpoznać nawet kiedy dzieliło ich kilka tysięcy kilometrów i ich jedynym źródłem kontaktu był telefon. Przycisnęła go ramieniem fo ucha i wolną ręką podrapała sie po łokciu, czekając aż odpowie.
- Własnie wsiadam do taksówki i jadę do hotelu. Co dziś robiłaś?
Nie mów mu. Opowiesz mu wszystko jak się zobaczycie.
- Nic ciekawego. W sumie to kręcę młynka palcami, a w tym momencie czytam książkę.
Ewidentnie go to zainteresowało i zapytał z ciekawością w głosie o tytuł.
- Może jednak coś z Ciebie będzie. To świetna książka. - powiedział tylko.
Westchnęła tłumiąc śmiech.
- Nie da się przyśpieszyć Twojego powrotu? Trochę się za Tobą stęskniłam.
- Tylko trochę. - W jego głowie było słychać udawaną urazę i oburzenie. - Ja się za Tobą stęskniłem trochę więcej niż trochę.
- Bardzo miło mi to słyszeć. - Chichotała.
Zrobił chwilę przerwy czekając aż sie uspokoi i w końcu powiedział:
- To chyba jest nasza pierwsza i ostatnia rozmowa. - mruknął niechętnie. Znieruchomiała. - Nie chce ryzykować, że gdyby coś później poszło nie tak, wykorzystaliby by Ciebie. Wiesz o czym mówię.
Wiedziała.
Gdyby wpadł, szybko przeszukaliby jego telefon i tego typu. Zaczęliby od ostatniego połączenia i szybką by ja namierzyli. Razem z nią również jego siostrę, wiec Jake chciał pozbyć sie prywatnego telefonu. Rozumiała to, to było normalne.
- Dobrze.
- Bardzo Cię kocham księżniczko. - mruczał a ona niemal się rozpływała.
- Kocham Cię.
- Do zobaczenia za trzy dni. Dam Ci znać jak będę w samolocie.
- Uważaj na siebie. - Poprosiła i on zrobił to samo pozostawiając po sobie pojedyncze sygnały.
Pod wieczór Sara zawołała Katherine na dół z propozycją kolacji na mieście. Nie daleko był Chińczyk, do którego nie miały jeszcze okazji zajrzeć. Ubrały się ładnie, w sukienki i obcasy, i szły chodnikiem miedzy wystawami.
Sara była w świetnym humorze i przyjaciółka sądziła, że to przez tą dzisiejszą panią. Wsunęła jej ręką pod ramię stukając butami o chodnik.
- Na pewno ta restauracja jeszcze istnieje?- zapytała Katherine.
- Przejeżdżałam wczoraj obok niej i była otwarta. Raczej z dnia na dzień ją nie zamknął.
Kilka minut później wybierały stolik zaraz obok wielkiego okna. Usiadły wygodnie, pozwalając aby młoda dziewczyna zabrała ich okrycia. Dostały menu i złożyły zamówienia.
- Jadłaś kiedykolwiek chińszczyznę? - zapytała Sara, widząc jak przyjaciółka bawi się pałeczkami w ręce.
- Nie. Nie wiem jak tym można jeść.- Podniosła je w górę, próbując je jakoś ułożyć w ręce.
Starsza kobieta- Chinka zresztą- podeszła z zamówieniem i postawiła je przed dziewczynami. Sara od razu zabrała się za jedzenie doskonale posługując się pałeczkami.
Jej przyjaciółka za to, wzruszając ramionami wbiła przedmiot w jedzenie i podniosła do ust.
Nie było to takie złe na jakie wyglądało.
- Obrzydliwe.- Skwitowała Katherine Sara patrząc na to jak je.
- Ciesz się, że nie jem rękami. -
Zapewniła ją,ze bardzo się cieszy po czym odwróciła wzrok na otwierające się drzwi.
Stanął w nich młody mężczyzna w garniturze, z przydługimi włosami. Rozejrzał się szybko i zajął miejsce kilka stolików od nich, przodem do Sary.
Och, widać było, że jej się spodobał.
Przestała jeść i patrzyła jak zmierza w kierunku stolika. Gdy usiadł i spojrzał w jej stronę- prawdopodobnie wyczuwając jej wzrok- uśmiechnęła się lekko odwracając zawstydzona wzrok.
Katherine również sie na niego oglądnęła ale z czystej ciekawości. Zaśmiała sie widząc rumieńce na twarzy towarzyszki.
- No ładnie. - szepnęła tylko pod nosem.
Przez następne 15 minut rozmawiały o różnych babskich rzeczach, np. o zakupach. Co kilka chwil Sara odwracała wzrok na mężczyznę z boku, który robił to samo.W końcu Katherine nie wytrzymała i powiedziała;
- Po prostu się do niego dosiądź.
Posłała jej oburzone spojrzenie kręcąc głową.
- Ty chyba nie rozumiesz. On na pewno na kogoś czeka. Raczej nie przyszedł by sobie od tak w garniaku do restauracji.
- Podejdź i się dowiedz.
Zaprzeczyła. Uniosła resztę jedzenia do ust i odsunęła od siebie talerz.
- To może jeszcze na kawę?
Katherine skinęła głową. Zanim podniosła się, szepnęła:
- Muszę iść do łazienki. Jakby coś to jest tutaj Twój były, którego się boisz.
- Co?- Była wyraźnie zdezorientowana tymi słowami i przekrzywiła głowę, patrząc jak jej przyjaciółka wstaje i podchodzi szybko do mężczyzny.
TEGO mężczyzny, który uśmiechnął się do niej grzecznie wyraźnie zaskoczony. Ta powiedziała mu coś, wymachując rękami i patrząc w kierunku Sary, która siedziała patrząc na nich.
Skinął głową i podszedł do dziewczyny, siadając na krześle gdzie wcześniej siedziała Katherine.
- Cześć. Jestem Rob. Mogę się przysiąść?
Wstała szybko aby przyjaciółka nie mogła ją zatrzymać. Obcasy zastukały gdy dotknęły posadzki i zaprowadziły ją do przystojnego mężczyzny w garniturze.
Był wyraźnie zaskoczony gdy usiadła na wprost niego, jednak starał sie to ukryć grzecznym uśmiechem.
- Cześć. Jestem Katherine.
- Rob. - Nie był zainteresowany i nawet się tym ucieszyła.
- Mam mały problem. Jestem tutaj z koleżanką, Sarą.- Skinęła głową w jej stronę patrząc w jej zabawnie przerażoną twarz. Wiedziała co sie świeci?- Chodzi o to,że muszę wyjsć do łazienki a nie chce zostawić ją tutaj samej. Jest tutaj jej były chłopak, który tylko czeka na okazję żeby pogadać z nią na sam ale ona tego nie chce. - Trajkotała. Skinął głową powoli rozumiejąc o co chce go poprosić? - Mógłbyś potowarzyszyć jej przez kilka minut? Będę Ci bardzo wdzięczna.
- Nie ma problemu.
Wstał równo z nią i minął ją idąc w kierunku Sary. Uśmiechnęła się grzecznie gdy siadł przed nią i podała mu rękę lekko nią potrząsając.
Bo dosłownie pięciu minutach siedzenia na umywalce, w końcu zdecydowała sie wyjść z łazienki. Pchnęła drzwi i zobaczyła śmiejącą się Sarę i Rob'a rozpinającego marynarkę.
A co jeśli by ich tutaj zostawić?
Podeszła powoli do nich, uśmiechając się niewinnie.
- Już jestem. Dzięki Rob. Mam nadzieje, że nie czekaj teraz na ciebie jakaś kobieta i nie wydrapie mi oczów za to, o co Cię poprosiłam. - Błagam powiedz,że nikt na Ciebie nie czeka.
- Tak sie składa,że nie byłem z nikim umówiony. Zahaczyłem tutaj bo jestem leniem i nie chciało mi się robić kolacji w domu.- Wzruszył ramionami, śmiejąc sie szeroko. Miał ładny uśmiech.
- W każdym razie ja muszę lecieć. Sara jeśli chcesz to zostań, masz klucze.
Och wiedziała,że jej sie za to oberwie. To było tak banalne, że Kath musiała sie powstrzymać żeby nie wybuchnąć śmiechem. Z pomocą przyszedł jej Rob:
- Jeśli nie masz planów to może faktycznie teraz ty z kolei mogłabyś mi potowarzyszyć? Co ty na to? - Przyjaciółka energicznie skinęła głową. Pożegnała szatynkę posyłając jej wdzięczne spojrzenie.
Wychodząc minęła się z Marcusem, który złapał ja za ramię i właśnie wtedy go zauważyła.
- Cześć Kath. Co ty tutaj robisz? Wyglądasz ślicznie.- Szczerzył się do niej wesoło lustrując ją wzrokiem.
- Byłam na kolacji z przyjaciółką. Własnie wychodzę.
- Może zjesz teraz coś ze mną? Masz ochotę?- Widziała w jego oczach, że chciał żeby z nim została ale jednak nie miała ochotę na jedzenie.
- Jestem już pełna. Będę się zbierać w takim razie.
- Więc Cię odprowadzę. - Nie czekając na zgodę lub odmowę, otworzył drzwi i kładąc dłoń na jej plecach, wyprowadził ją z restauracji.
<3
OdpowiedzUsuńwięcej, więcej, więcej...!! *-*
OdpowiedzUsuńNo i częściej x.x