Katherine wcisnęła przycisk przy urządzeniu głośnomówiącym w samochodzie Jake'a i usłyszała głos przyjaciółki, Sary. Zaczęła od pytań czy jej brat już jest w samolocie i czy jeszcze są razem, a gdy odpowiedziała przecząco, zapytała:
- A daleko jesteś? Mogłabyś mi wstąpić do sklepu?
- Co tam smacznego gotujesz?- odparła od razu. Nagle w jej umyśle pojawiła się pyszna zapiekanka z brokułami, którą zrobiła w dniu, w którym się wprowadziły do domu.
- Nie chodzi mi o to. Zepsuła mi się ładowarka do telefonu a mam 15% baterii. Masz gdzieś w pobliżu sklep, żebyś mogła mi ją kupić?
- Dlaczego nie pożyczysz sobie mojej?- zapytała.
- Dlatego, że twój ma inne wejście i nie pasuje do mojego.
Więc zgodziła się podjechać do sklepu z telefonami bądź AGD.
Niedługo potem, zaraz koło centrum handlowego, zobaczyła sklep AGD i pokonała dwa pasy, zanim zjechała na podziemny parking.
Zaparkowała miedzy dwoma starymi i brudnymi autami w odcieniach zieleni, i odchodząc przycisnęła guzik na kluczykach, przez co auto zamknęło się. Bawiła się kluczykami w dłoni kiedy wychodziła i szła pod prąd między ludźmi, którzy śpieszyli się aby kupić coś na przecenach.
- Darmowe próbki kosmetyków, zapraszamy! - odezwała się młoda dziewczyna za ladą obok niej, którą zignorowała.
Drzwi automatycznie się przed nią otworzyły i wpuściły ją do środka. Było dużo chłodniej niż na zewnątrz, niemal zimno. Potarła ramiona dłońmi i stanęła, rozejrzała się. Na wprost siebie zobaczyła wystawę telefonów i pomyślała,ze tam również będą części do nich więc podeszła tam.
Myliła się. Obeszła sklep wkoło i nigdzie nie znalazła żadnej cześci, którą można kupić osobno. Za nią, tyłem do niej, stała dziewczyna w krótkich rudych włosach, w stroju służbowym i podawała parze jeden z telefonów.
Gdy została sama Katherine podeszła do niej i dotknęła lekko jej ramienia. Odwróciła się u obdarzyła ją sztucznym, służbowym uśmiechem.
- W czym mogę pomóc?- zapytała.
Wyjaśniła jej od razu o co chodzi, a ona pokręciła smutno głową.
- Niestety u nas nie można kupować na części. Tu obok, dwa sklepy dalej, jest komis. Może tam coś pani znajdzie.
Więc udawała się w miejsce o którym mówiła. Sklep okazał się duży jak na komis a bo bokach" ścieżki" prowadzącej do lady, która stała na wprost drzwi, były rozłożone dostępne modele telefonów, ładowarek, słuchawek, etui i inne.
Obsługiwał ją starszy pan, na oko około sześćdziesiątki. Z grzecznym uśmiechem zapytał w czym może pomóc i podał jej rzecz, po którą tutaj przyszła.
W momencie, w którym do lady, zadzwoniła jego komórka. Przeprosił i zawołał:
- Marcus! Chodź na moment.
Zza drzwi obok wyłoniła się postać jej byłego Marcusa. Uśmiechnął się szeroko i zgodnie z poleceniem szefa, obsłużył ją.
- Miło Cię widzieć. Co u Ciebie? - zapytał.
- W porządku. Własnie odwiozłam chłopaka na lotnisko i koleżanka poprosiła mnie zebym własnie kupiła jej tą ładowarkę. - Podniosła ją do góry jako dowód.
- Bree mówiła, że już nie pracujesz w restauracji.
- To prawda.
- Coś się stało? - Minę miał zatroskaną ale mimo to cos w jego oczach mówiło jej, że nie jest zmartwiony aż tak bardzo, jakim stara sie być.
- Musiał być powód żebym sie zwolniła? - zapytała z uśmiechem.
Chłopak poprosił ją o spotkanie w celu naprawienia relacji bo tak długim okresie, w którym się nie widzieli. Zastanowiła się chwile nad tym. Co by powiedział Jake? Nie byłby zachwycony, i to było pewne. Odgadł co jej chodzi po głowie i dodał szybko:
- Może podwójna randka? Na neutralnym gruncie, co ty na to?
- Pomyśle i dam ci znać. A teraz muszę już lecieć. Na razie.
- Cześć Katherine.
Drzwi otworzyła jej Sara i od razu przeszła do sprawy zakupu. Padła jej bateria w czasie rozmowie z klientką. Cieszyła się, że zdążyła jej powiedzieć,że taka sytuacja może zaistnieć.
Wyciągnęła z torebki jej ładowarkę i podała jej.
Przyjaciółka podbiegła z nią do kuchni i wpieła do gniazdka, włączając telefon i czekając aż sie wszystko załaduje.
- Jak Jake? - zapytała gdy Kath weszła do pomieszczenia.
- A jak ma być? Jest w samolocie i nie moze rozmawiać. Nie moge zapytać o tam u niego. - Wzdrygnęła się kiedy jej głos zabrzmiał ostro. Sara też posłała jej skruszone spojrzenie zanim zapytała czy wszystko z nią w porządku.
- Tak, przepraszam. To nie miało tak zabrzmieć.
- Chyba brak obecności braciszka tak na Ciebie działa.
Katherine usiadła na ladzie, obok tacy z owocami i sięgnęła po jabłko. Ugryzła go rozkoszując się słodkim sokiem.
- Mówiłam Ci o moim byłym chłopaku?
Wzmianka na temat byłego widocznie ją zainteresowała i teraz skupiła na sobie 100% jej uwagi.
- Chyba mi o tym nie wspominałaś. Dlaczego mówisz to własnie teraz?
- Chciał się dzisiaj umówić. - Szczęka Sary opadła i spojrzenie miała niepewne. Wiedziała co jej chodzi po głowie i ucieszyła sie gdy dodała: - A Jake o tym wie? - A zanim ta zdążyła odpowiedzieć, poprawiła się.- A tak jasne, jest w samolocie. Rozumiem. Zamierzasz mu powiedzieć?
- To nie było dokładnie tak. Chciał się umówić ale potem zmienił zdanie i poprosił o podwójną randkę.
Zamyśliła się na chwilę, sprawdzając coś w telefonie. Kiedy uniosła głowę, spojrzenie miała pytające a na ustach błądził cień uśmiechu.
- Jake o jego istnieniu wie?
Skinęła głową i opowiedziała jej o ich pierwszym spotkaniu od ponad trzech lat. Kiwała głową gdy robiła przerwy, dając jej znak, żeby kontynuowała i wszystko rozumie.
- I co zrobisz z tą propozycją?
- Chyba ją rozważę. Jakby nie było kiedyś go kochałam a nie widziałam sie z nim ponad trzy lata. To szmat czasu. Fajnie będzie znów się z nim zobaczyć a tym samym nie będę z nim sama bo będzie ze mną mój chłopak. To chyba rozsądne. - Wzruszyła ramionami.
Skinęła głową.
- Znając mojego braciszka wątpie żeby mu się spodobało to, że jeszcze raz się spotkaliście. - Zachichotała.
- Nie jest aż taki zazdrosny, nie przesadzaj. - Mruknęła, wyrzucając ogryzek do kosza pod sobą.
Posłała jej spojrzenie, które mówiło,że wcale go nie zna i przez kilka sekund zastanowiła sie nad tym.
Nie dawał jej nigdy do zrozumienia,ze jest zazdrosny więc nie sądziła, ze ta wiadomości wywoła u niego takie emocje.
- Nie mów tak, zanim się z nim nie skontaktujesz się z Jake'iem. Mówię Ci to z dobrego serca.
Zachichotała jeszcze raz i odłożyła telefon na parapet, a sama podeszła do sofy sięgając po pilot.
No i co taki krótki ? Przepłynęłam przez to jak przez mały strumyczek ;c więcej !
OdpowiedzUsuńkiedy jake wroci ;(
OdpowiedzUsuńdopiero wyjechał ;d
Usuń