wtorek, 20 stycznia 2015

Rozdział 16 cz2

Upychała ostatnią bluzkę spod łóżka, kiedy drzwi otworzyły się i stanął w nich Jake.
Z przechyloną głową i lekkim uśmiechem, który nie dosięgał oczu, patrzył na nią pytająco.
Zamknęła szufladę, wciąż siedząc na piętach i opierając dłonie o uda.
  - Miałabym więcej czasu gdyby nie rozmowa z Sarą. Nie czepiaj się.- mruknęła
  - Albo miałabyś więcej gdybyś od czasu do czasu sprzątała w swoim pokoju. - zaśmiał się.
Drażnił się z nią, a ona to wiedziała. Nie przeszkadzało jej to aby udawać naiwną, i udając oburzenie zmarszczyła brwi.
  - Nie musisz tutaj spać jeśli przeszkadza ci lekki nieład. Zawsze zostaje ci kanapa w salonie. - prychnęła.
  - Jakbym chciał spać sam to zostałbym w domu.
Podszedł do niej wolnym i pewnym krokiem. Pozbył sie kurki już na dole i teraz był w samej koszulce i spodniach. Cudownie wygląda cały na czarno.
Podał jej rękę, którą chwyciła ochoczo, i pomógł jej wstać. Objął ją w talii, drugą ręką pogłaskał po policzku.
  - Przywitamy się jak należy?- Już pochylał się nad nią, kiedy położyła mu rękę na klatce piersiowej.
  - Dopiero sie żegnaliśmy i to drugi raz dzisiaj. Głupia sytuacja.
  - Przestań głupio gadać. - Ustami dotknął jej usta, uśmiechając się triumfująco kiedy odwzajemniła pocałunek.
Przyciągnął ją mocno do siebie, tak że czuł jej biodro na swoim udzie. Powoli wziął ją na ręce, każąc aby oplotła go nogami w pasie. Podszedł z nią do łóżka i kładąc ją delikatnie. Oderwał sie od niej i patrząc na nią z góry, uśmiechnął się nieśmiało.
  - Tęskniłem za Tobą.
Zaskakiwało ją to, jaki chwilami słodki potrafi być. Wzięła jego twarz w dłonie i szybko podniosła głowę, całując go słodko. Jęknął kiedy się odsunęła.
Weszła dalej na łózko robiąc mu miejsce obok siebie. Oparł się wygodnie biorąc ją za rękę i sadowiąc ją na swoim brzuchu. Zgiął kolana aby mogła się oprzeć. Z lekkim uśmiechem przysunęła się bliżej kolan, a tym samym siedziała lekko na jego podbrzuszu. Otworzył usta, patrząc na nią niepewnie. Poruszył się pod nią.
  - Jeśli masz ochotę rozmawiać to siedź grzecznie. - Ostrzegł.
Przegryzając wargę, założyła włosy za ucho i odezwała się patrząc mu w oczy.
  - Mówiłeś, że wyjeżdżasz. To prawda.
Zaskoczyło ją to, że w jej głosie było aż tyle smutku, ale zignorowała to wpatrując się w niego. Skinął powoli głową, łapiąc jej ręce i bawiąc się palcami.
  - Jutro w południe.
  - Odwiozę Cię, dobrze?- zaproponowała przez co zaśmiał się cicho. -Dlaczego Cię to śmieszy?
  - Przepraszam, wyobraziłem sobie po prostu podobną scenę z takiego jednego filmu, nic więcej.
  - Aha. Opowiedz mi ją.
Pokręcił głową, zmuszając ją aby położyła się na nim a sam objął ja mocno, przyciskając do siebie.
  - Bardzo byłaś zdziwiona?- zapytał za to.
  - Zdziwiona, że co?
  - Że jestem bratem Sary. Nie widać między nami podobieństwa?
  - Nie wiem. Nie porównywałam Was nigdy do siebie. Możliwe, że macie coś wspólnego ale jeszcze mi w oko to nie wpadło.
  - Opowiedz mi co było po tym jak pojechałem odwieźć rodziców. - poprosił.
Zrobiła co chciał, i powtórzyła mu słowa jego siostry oraz swoje odpowiedzi. Słuchał z uwagą, kreśląc kółka kciukiem na jej plecach, co ją lekko rozpraszało.
  - Teraz powiedz mi Ty.- powiedziała na koniec.
  - Nie była zadowolona. Nie zdążyłem zdjąć kurtki a ona już na mnie zaczęła na mnie syczeć. Nie dziwie jej się bo sam nie chciałbym być w takiej sytuacji. - Przerwał na moment.- Uraziło ja to, wiesz?
Katherine zsunęła się z niego, kładąc obok i opierając się na łokciach tak aby widzieć jego twarz.
  - Ostatni raz widziałem się z siostrą prawie pół roku temu. Do tego czasu miałem z nią świetny kontakt, dużo sobie mówiliśmy i odpowiadało mi to. Później pokłóciła sie z ojcem, ja zająłem się pracą i kontakt się urwał. To,że nie powiedziałem jej, że mam dziewczynę to jedno , ale to, że ona mieszka z nią pod jednym dachem to całkiem inna sprawa i chyba tylko o to ma pretensje.
  - Rozumiem. Skoro wiedziałeś, że mieszkam z Twoją siostrą to czemu nie powiedziałeś?
Wzruszył ramionami.
  - Nie było okazji. Zawsze coś się działo i o tym zapominałem. Dobrze, że teraz sie wszystko wyjaśniło. Zostają jeszcze moi rodzice.A tak, jeśli jesteśmy przy temacie rodziny, to kontaktowałaś się z Lucy? Co tam u niej?
  - Dobrze. Dlaczego pytasz?
Przewrócił się na bok, podpierając głowę na dłoni. Wywrócił oczami zanim odpowiedział:
  - Za nią też sie stęskniłem. Fajna dziewczyna z niej.
Bała się, że chłopak wie coś więcej o jej siostrze, i że zamierza jej przekazać jakieś zle wiaodmości. Odpędziła od siebie tą myśl i rozwinęła swoją wypowiedz.
  - Podobno matka nie zmusza jej do niczego. Wysłała ją jedynie na trening sztuk walki ale tłumaczy to tym, że chce aby umiała się obronić.
  - A Lucy co na to?- zapytał. Szczerze zainteresował go ten temat.
  - Jest zachwycona możliwością skopania tyłków chłopakom z zajęć.
  - Powiedziałaby ci gdyby coś się działo, wiesz o tym, prawda?- Zastanowiła się chwile. Wiedziała?: Chyba jedynie tyle, że ma wpływową matkę, która skutecznie by jej tego zabroniła.
 - Myślałam,żeby ja zaprosić tutaj do końca wakacji.- Zmieniła temat. Widziała po jego minie, że bardzo mu się ten pomysł podoba. Uśmiechnęła się szeroko zanim poparł ten pomysł. Sam też chciał się z nią spotkać.
  - Na pewno będziesz miał okazje. - Pocałowała go szybko po czym zsunęła się z łóżka. Podeszła do szafki i wyciągnęła bieliznę i koszulkę.
  - Idę sie wykąpać. Zaraz wracam.
  - Słucham?- On też szybko wstał i pojawił się za nią. - Chętnie pójdę z Tobą.
Odepchnęła go, śmiejąc się wesoło,
  - Chętnie udostępnię ci łazienkę, gdy wyjdę ja. A teraz przepraszam.
 Szybko zniknęła za drzwiami, zamykając je na klucz będąc pewną, że wejdzie. I nie myliła się bo gdy wchodziła pod prysznic, klamka poruszyła się, a ona uśmiechnęła się szeroko.


On także uwinął się z tym w miarę szybko. Kiedy wychodził z łazienki, zerknął na zegarek, który pokazywał, że dzisiaj musi zostawić swoją dziewczynę na trzy dni.
Był w samych bokserkach, a rzeczy, w których był wczoraj ułożył obok swojej torby. Wszedł na łózko z drugiej strony, nachylając się wcześniej aby pocałować głowę Katherine.
Chciała się odwrócić przodem do niego, ale nie pozwolił jej na to. Objął ją za to w talii, przyciągając blisko siebie i chowając twarz w jej włosach.
  - Chcesz jeszcze porozmawiać?- zapytał.
Widział jak przytykała sobie dłoń do ust, tłumiąc ziewnięcie i już znał odpowiedz.
  - Dobranoc, mała. - szepnął.
Odwróciła głowę, wplatając dłoń w jego włosy i całując go mocno. Czuł co za tym pocałunkiem się kryje i nie mógł ukrywać, że sam tego nie chce. Zsunął dłoń na jej ciepłe udo, ściskając je mocno.
  - Nie koniecznie na rozmowę mam ochotę.
  - Nawet nie wiesz jak się z tej ochoty cieszę.

Była już dobrze po jedenastej kiedy wychodzili z domu, żegnając się z Sarą. Znaczy, żegnał sie tylko chłopak a jego dziewczyna stała z boku, obserwując ich. Oderwali się od siebie i siostra zamknęła za nimi drzwi.
  - Pojedziemy moim. - powiedział tylko i zaprowadził ją do auta, otwierając przed nią drzwi.
Po kilku minutowej jeździe, Jake przypomniał sobie wczorajszą rozmowę i spojrzał szybko na Katherine, która bawiła się radiem.
  - Dlaczego odeszłaś z pracy?- zapytał w prost.
  - Przecież mówiłam, Ci,ze to nic ważnego. Podoba ci się ta piosenka?- W samochodzie zabrzmiała piosenka Skylar Grey- Words, którą pamiętał, ze lubiła jego była dziewczyna. Zastanawiał sie czy jej to powiedzieć widząc jak bawi się opakowaniem, w którym ta płyta się znajdowała i uznał,że tak.
Znieruchomiała gdy to usłyszała przyglądając mu się.
 - I dlaczego masz tą płytę?- zapytała.
 - Zapomniałem o niej. Mam ją wyrzucić? - A wyrzuciłby. Wzruszyła ramionami, i ku jej zdziwieniu chłopak wyłożył płytę i otworzył okno, a po chwili wyrzucił przez nią płytę.- Po sprawie. - powiedział tylko, starając się ją nakłonić aby odpowiedziała na jego pytanie.
  -Daj temu spokój. To już nie jest ważne, a ja nie chce o tym rozmawiać.
" No cóż, mój były szef jest nienormalny i się do mnie przystawiał, ale spokojnie kochanie, nie dałam mu się." - To właśnie powinna mu powiedzieć?
Jakby czytał w jej myślach, zapytał:
  - Próbował czegoś?
  - Zależy co masz na myśli.- powiedziała powoli. Spojrzenie, które jej posłał mówiło, żeby nie robiła sobie z niego żartów i gdy na nie nie odpowiedziała, zacisnął palce na kierownicy.
  - Nic się nie stało. Nie dotknął mnie. - Uspokoiła go, kładąc mu dłoń na udzie.
  - Ale próbował, prawda?
 - Tak.
W tym momencie zacisnął nie tylko palce ale również usta, tworząc z nich linie. Miała wrażenie, że na nią też jest zdenerwowany, ale szybko to wrażenie zniknęło, kiedy spojrzał na nią czule.
  - Ciesze się, że nic Ci się nie stało. Ten dupek jeszcze tego pożałuje.
Udobruchany wrócił do prowadzenia auta. Została im godzina jazdy.


  - Wiem,że nie chcesz tego usłyszeć, i ja też nie chce tego mówić ale..
  - Ale to powiesz. - przerwał jej.- To takie głupiutkie a zarazem słodkie, że będąc w tym samym zawodzie, chcesz żebym na siebie uważał.
  - Chce żebyś do mnie wrócił.
 - O to się nie musisz martwić. - Uśmiechnął się szelmowsko  i pocałował ją w usta. - Do zobaczenia za trzy dni.
Podał jej kluczyki i odszedł do bramki, zostawiając ją wśród tych wszystkich ludzi na lotnisku.








2 komentarze:

  1. <3!! niech szybko wraca !!! :333

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaa! Już 5 dni minęło! Kiedy dalsza część?! :C

    OdpowiedzUsuń