czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 14 cz2.

Zajechała do domu w miarę szybko. Kamil- bo tak na imię miał kolega Jake'a, który po nią przyjechał- lubił szybką jazdę. Sądząc po gestach innych kierowców, za szybką jednak ona nie widziała w tym nic złego i za każdym razem, gdy niespodziewanie obijała się- przeważnie o drzwi, śmiała się głośno.
  - Sorki, nie sądziłem, że tak nerwowo skręcę.- mówił zawszę a ona śmiała się jeszcze głośniej.
Własnie wychodziła z łazienki, kiedy Sara kończyła malować usta jej błyszczykiem przed jej lusterkiem w jej pokoju. Odwróciła się w jej stronę, otwierając szeroko oczy.
  - Nie wyglądałam jakbym wpadła twarzą w kosmetyki? Rozumiesz.. czy nie jestem za bardzo wymalowana.
  - Nie, wszystko jest w porządku. Wyglądasz ładnie.
Odetchnęła z ulgą i uciekła na dół dopilnować pieczeni.
Przewróciła oczami i zajęła jej miejsce przed lustrem. Pomalowała delikatnie rzęsy maskarą i jasnym błyszczykiem przejechała po wargach. Związała włosy wysoko w dużego koka i poprawiła sukienkę.
Sara osobiście wybrała jej strój nie chcąc aby prowokowała tym rodziców i nie narażała się na ich dezaprobatę. Miała racje, nawet o tym nie pomyślała, ale myślała o założeniu czegoś krótkiego i obcisłego a wiedząc o ich opinii na ten temat, nie pochwalili by tego.
Zza otwartego okna usłyszała odgłos zatrzymującego się samochodu.
Auto Jake'a!
Uśmiechnęła się szeroko dotykając palcem wargi. Właśnie wysiadał z auta i wciąż jest ubrany w koszulę,. ale wygląda na inną. Niestety lampa nie sięga na tyle,żeby mogła zauważyć tego szczegółu. Chciała otworzyć okno i się wychylić ale znieruchomiała kiedy otworzyły się tylne drzwi i wyszedł obcy mężczyzna. Podszedł do drzwi pasażera i je również otworzył wyciągając dłoń. Szybko została chwycona i sekundy później obok niego stała patrząc na Jake'a. Ten obszedł auto i ruszył za nimi do drzwi. Do jej drzwi.
Co tu jest grane? Jeśli Jake chce teraz przedstawić ją jego rodzicom to nieźle trafili.
Ostatni raz rzuciła okiem w lustro i wybiegła z pokoju. W całym domu rozległ się dzwonek do drzwi. Przed otworzeniem ich uprzedziła ją Sara, która czekała na ten moment.
Kobieta od razu wpadła w jej ramiona, zaczynając szlochać.
O boże, to jej matka!
 Objęły się mocno ramionami chowając twarze w swoich włosach. Były tego samego wzrostu, więc głowę miała około. 165cm i włosy w podobnym odcieniu. Gdy spojrzała na nią, mogła stwierdzić,że jest bardzo ładna. Co prawda gdzieniegdzie miała zmarszczki ale dodawało jej to uroku. Uśmiechnęła się do niej, puszczając w końcu córkę i znów patrząc na jej współlokatorkę, stojącą na schodach.
Ta niegrzecznie ominęła ją wzrokiem i popatrzyła na stojącego w drzwiach Jake'a, który uśmiechał się promiennie.
Jak on śmie! pomyślała. Odwróciła od niego wzrok ale zdążyła zauważyć,że zmarszczył brwi.
  - Ty musisz być Katherine.- odezwała się przed nią kobieta. Spojrzała na nią przepraszająco i podała jej rękę.
  - Tak. Miło mi panią poznać.
Starsza pani popatrzyła na nią a potem na jej rękę i wyciągając ramiona uściskała ją, płacząc.
  - Tak się cieszę, że ktoś się nią opiekuje.. - szlochała.
Kath bez słowa, schyliła się, pozwalając kobiecie zarzucić ręce na szyje. Patrzyła wszędzie byle nie na Jake'a, który uparcie się w nią wpatrywał.
Postanowiła zobaczyć reakcje ojca na swoją córkę.
Minę miał nieodgadnioną. Wpatrywał się w nią tylko z zaciśniętymi ustami, zaciskając wino w prawej ręce.
Dziewczyna ze skrępowania przenosiła ciężar z jednej nogi na drugą i tak w kółko, wpatrując sie w swoje stopy.
  - Przepraszam, nie chciałam się tutaj rozczulać. - Kobieta w objęciach brunetki, w końcu oderwała się od niej i teraz poprawiała rozmazany tusz, śmiejąc się. - W każdym razie, dziękuje Ci.
Dziękuje? Za co? Gdyby ona wiedziała, ze przez znajomość z nią Sara jest jeszcze bardziej zagrożona.,,
Matka odwróciła się w stronę męża i posyłając mu złe spojrzenie, które zresztą z ignorował, odezwała się:
  - Przestań się boczyć i przywitaj się ze swoją córką.- Dała nacisk na ostatnie słowo a jej ton był o dziwo ostry. Zupełnie do niej nie pasował.
Podeszła do nich i położyła mężczyźnie małą dłoń na ramieniu, wpatrując się w niego.
I oczywiście tym samym zostawiła ją samą!
Kątem oka widziała jak Jake idzie w jej kierunku. Nie chciała robić mu wyrzutów tutaj. Nie przy ICH rodzicach.
Odwróciła się i weszła kilka kroków do góry, dopóki nie złapał jej ręki. Odwrócił ja w swoją stronę i ze zmarszczonymi brwiami pocałował ją w rękę, nie przerywając kontaktu wzrokowego.
Wszedł na schodek przed nią, patrząc na nią czule.
  - Cześć. - odezwał się.
 - Nie wierzę,że mi o tym nie powiedziałeś.. Ile zamierzałeś ukrywać, że jesteście rodziną z Sarą?- wyrzuciła z siebie szeptem.
  - Chciałem żebyś ich poznała zanim ode mnie odeszłaś. Nie wiedziałem, że z nią mieszkasz. Dowiedziałem sie tydzień temu. - zanim ode mnie odeszłaś... Zabolało. Może i miał racje. Może chciał ja poznać z rodziną ale to ona mu na to nie pozwoliła. Zacisnęła powieki, kręcąc głową.
   - Przepraszam.. Ale to.. dziwne uczucie dowiadywać się tego w ten sposób.
  - Ale to doskonała okazja. Nie gniewaj się na mnie. - mruknął i pochylił sie, całując ją w czoło. Mimowolnie się uśmiechnęła wtulając w niego.
  - Czy oni wiedzą?
  - O czym?
  - O tym, że jesteśmy razem.
Zamrugał parę razy i patrząc na nią szeroko otwartymi oczami, powiedział:
  - To my jesteśmy razem? Sądzę,że powinnaś mnie informować o takich rzeczach..
Zaśmiał sie głośno kiedy uderzyła go lekko w ramie. Jeszcze raz ją pocałował, tym razem w usta i obejmując w pasie, zeszli do osób w przedpokoju.
Cała trójka spojrzała na nich a potem na rękę chłopaka i otworzyli szerzej oczy. Niechętnie odsunęła się i zanim Jake zdążył się odezwał, szepnęła :
  - Chyba nie chce żeby dowiedzieli się teraz. Pogadamy po kolacji, dobrze?
Zdziwiony opuścił rękę i skinął głową. Zwrócił się do rodziny:
  - Muszę do toalety. Katherine, pokażesz mi gdzie jest?- Osz ten przebiegły dupek. Wiedziała o co mu chodzi, ale nie mogła odmówić.
nawet nie chcesz odmówić
Skinęła głową i pokazała ręką na schody. Wyszli z zasięgu wzroku rodziców i łapiąc ją za łokieć, zaprowadził do jej sypialni.
Stanęła koło łóżka, patrząc na niego z przechyloną głową. Jest na nią zły? Dlaczego? Moze chodzi mu o to, że nie chciała powiedzieć kim jest.
Uśmiechnęła się do niego nieśmiało, co nie odwzajemnił. Po prostu stał przy drzwiach, wpatrując się w nią... ciemniejącymi oczami!
O nie! Na pewno nie zrobią tego gdy na dole są jego rodzice, no i Sara!
  - Zapomnij o tym.- wysyczała. Tym razem się uśmiechnął i zrobił kilka bardzo wolnych kroków w jej stronę. Ona też je zrobiła ale bardziej dlatego, że chciała być dalej od łóżka. W każdym razie, stali na przeciwko siebie a jego dłoń gładziła jej biodro.
  - Zastanawiam sie dlaczego nie pozwoliłaś mi powiedzieć, że jesteś moją dziewczyną. Wstydzisz się mnie?
  - A powinnam? To chyba jasne. To kolacje Sary i jej rodziców. Nie chce narzucać na nią jeszcze więcej bojąc się, że coś pójdzie nie tak, ani nie chce żeby Sara myślała, że ją okłamuje.
Uniósł pytająco brew.
  - No to, że jestem z jej bratem. Ja nic o tym nie wiedziałam ani ona nic o tym nie wie a to głupie. Ona pierwsza powinna o tym wiedzieć.
Skinął głowę, nachylając się ku niej, ale nie pocałował jej jednak. Pozwolił jej zdecydować. Z uśmiechem uniosła głowę, pozwalając im wargom sie spotkać, a jej dłonie powędrowały w jego gęste włosy. Jęknął w jej usta i mocno ścisnął jej biodro, przesuwając je na uda.
Oderwała się od niego kręcąc z dezaprobatą głową.
  -Sądzę,że za bardzo lubisz publiczny seks, Jake.
Zaśmiał się, nie wypuszczając ją z objęć.
  - Chyba dobrze pani sądzi ale pominęła pani wstęp, że lubie go tylko z panią.
Chwycił jej dłoń i pociągnął ją w stronę drzwi:
  - Chodźmy pomóc siostrzyczce.

1 komentarz: