wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział 19 cz2

Wieczór stawał się coraz bardziej chłodny przez lekki i zimny wietrzyk. Coraz więcej ludzi mijało Katherine i Marcusa, którzy skierowali się do domu dziewczyny.
Szatynka nie czuła się komfortowo. Zastanawiała się też dlaczego tak jest. Nie przeszkadzało jej, że kiedyś byli razem, bo ten etap zostawiła za sobą już dawno.
Wiedziała, że on aktualnie jest w związku z jej koleżanką i nie sądziła, że spodobałaby się jej ta cała sytuacja.
I ostatnim powodem było zachowanie chłopaka. Jego sposób w jaki szedł obok niej, blisko i ocierając się o nią. Mijając innych obejmował ją w pasie i przyciągał do siebie pozwalając aby ludzie mogli przejść.
Marcus zagadywał ją o różne błahostki oraz o jej rodzinę. Wymijała się od odpowiedzi na drugi temat ale on widocznie tego nie zauważał.
Przechodząc obok kina, zerknął na nią i wziął za rękę:
  -Może zatrzymamy się i oglądniemy film na zakończenie wieczoru?
Spojrzała na jego dłoń, zabierając swoją i uprzejmie zaprzeczyła.
Minę miał zawiedzioną, ale posłusznie szedł obok niej.
  -Jak tam u Twojego młodszego brata? Skończył w końcu gimnazjum? - Zapytała.
  - Jasne. Dopiero za drugim razem mu się to udało, ale nawet nie wiesz jaka to ulga dla matki. Bała sie,że trafią z Kay do jednej klasy.
Kay była jego młodszą siostrą, dwa lata młodszą od Carla, również młodszego brata jej byłego chłopaka.
Z jego wszystkich sióstr, a miał ich jeszcze 3, to właśnie z Kay dogadywała się najlepiej.Czasami zabierała ją ze sobą na zakupy a pózniej organizowała jej różne atrakcje podczas których świetnie się bawiły.
Oczywiście nie widziały się już długo, ale jeszcze rok po zerwaniu z chłopakiem, jego siostra kontaktowała sie z nią.
  - Co tam u Lucy? Chętnie bym się z nią zobaczył.
Naturalnie on również spotykał się z jej siostrą, ale nie pozwalała na kontakty inne niż w jej obecności. Może była przewrażliwiona na tym punkcie, ale nie Lucy była za mała na zostanie z mężczyzną sam na sam. Nie ważne,że był to Marcus, a wtedy mu ufała.
  - W porządku, dziękuje. Jest w innym kraju z naszymi rodzicami. Nie wiem kiedy będzie mogła do mnie przyjechać.
Szturchnął ją w ramie uśmiechając się pod nosem:
  - To może my odwiedzimy ją?
Tak, z Jake'em obok, zaśmiała się w duchu.
Nie odpowiedziała na to.
Byli już blisko domu, zza drzew było widać jej balkon. Zanim przeszli na drugą stronę, poczuła rękę na swoim ramieniu. Odwróciła się wcale nie zaskoczona. Podejrzewała taką sytuacje.
Ale podejrzewała też jakiegoś słowa lub przynajmniej niezręcznej ciszy, ale zanim to nastąpiło chłopak mocno ją przytrzymał i nachylił się w jej kierunku.
Kilka milimetrów od jej ust, odwróciła głowę tak, że pocałował jej policzek. Wyczuła jego uśmiech i sposób w jakim próbował jeszcze raz tego samego.
  - Przestań.- Powiedziała krótko i stanowczo tonem, którego nawet on się przestraszył.
Puścił ją i popatrzył ze skruchą.
  - Zmieniłaś się.
Skinęła głową i dziękując za spacer, przebiegła na drugą stronę przed jadącym samochodem. Pomachała mu jeszcze aby nie sądził, że się obraziła czy czegoś w tym rodzaju, i szybkim krokiem weszła schodkami do domu.

Było około północy kiedy drzwi wejściowe otworzyły się za pomocą klucza i do salony, gdzie świeciło się światło, wpadła Sara. Miała w rękach swoje szpilki a na ramionach czarną marynarkę, zapewne Rob'a.
  - No dzień dobry kopciuszku. Jak tam?- powitała ją Katherine. Była przebrana w czarne luzne spodenki i koszulkę Jake'a, którą u niej zostawił. Czuła na niej jego perfumy wiec często przykładała ją do nosa, chociaż nie robiła tego świadomie.
Sara rzuciła się na sofę, kładąc głowę na jej kolanach.
  - Albo dobrze zrobiłam,że cię poznałam z tym typem albo jesteś pijana.
  - Matko on jest świetny! Zapomniałam spojrzeć na zegarek a jak już to zrobiłam.. BUM. Prawie północ. A co najśmieszniejsze, on też nazwał mnie kopciuszkiem.- Przegryzła wargę wnosząc oczy do sufitu i zaraz chowając twarz w kanapę.
  - Co robiliście?- Sięgnęła po pilot i przyciszyła lekko rozmowę prowadzącą w jedynym ciekawym serialu jaki w tym momencie leciał w telewizji.
  - W sumie cały czas gadaliśmy. Zamówiliśmy sobie jedzenie i się po prostu zasiedzieliśmy.
Skinęła głową na znak, że zrozumiała. Chyba własnie takiej odpowiedzi się spodziewała.
Wzruszyła ramionami zmieniając temat.
  - Oglądamy coś ciekawego czy idziemy spać?- Wstała, wygładzając sukienkę i sięgając do zamka z boku.
  - Chyba chodźmy spać. W telewizji i tak nic nie ma ciekawego.
Kliknęła przycisk na pilocie i obraz zgasł. Odłożyła przedmiot na szklany stolik i wstała mijając rozbierającą sie przyjaciółkę, idąc prosto do lodówki.
Wyciągnęła sok bananowy i napiła sie prosto z kartonu.
  - Ide się wykąpać. Przyjadę potem do Ciebie. Mam jeszcze jedną sprawę. - Powiedziała Sara i skierowała się na schody w samej bieliźnie.

Katherine leżała wygodnie w swoim łóżku z kołdrą naciągniętą pod samą szyję. Jej przyjaciółka przyszła do niej chwile wcześniej i teraz wycierała włosy ręcznikiem przed lustrem. W tle grała spokojna melodia płynąca z radia, która powoli usypiała Kath. Ułożyła sie na boku żeby móc patrzeć na Sare.
  - Co to za sprawa? - zapytała.
  - Mogę dzisiaj spać z Tobą?- przerwała swoją czynność i popatrzyła na nią śmiejąc się wesoło.
Skinęła głową.
  - No to dobrze. Ten chłopak z którym wyszłaś..
  - To Marcus. Mój były chłopak.- przerwała jej.
Włosy dziewczyny były na tyle suche,że przeczesała je jeszcze grzebieniem i związała w koka. Podeszła do łóżka z drugiej strony i wsunęła się pod kołdre dotykając lodowatymi stopami nóg przyjaciółki.
  - Nie dotykaj mnie!- syknęła.
Przez chwilę Sara śmiała się i próbowała jej dokuczyć ale po chwili opanowała się, powracając do tematu.
  - Co robiliście?
  - A co mogliśmy robić? Odprowadził mnie do domu.
Obydwie wzruszyły ramionami.
  - Jake jest strasznym zazdrośnikiem, uwierz mi. Nie będzie zadowolony kiedy się o tym dowie.
A zamierzasz mu o tym powiedzieć? pomyślała kwaśno.
Odkąd wie o ich związku, przez cały czas ją upomina co do tego jak powinna się zachowywać. Przecież go nie zdradziła, a nawet o tym nie pomyślała.
  - Dobranoc.- Usłyszała jeszcze, kiedy blada twarz dziewczyny ułożyła się na poduszce obok jej głowy.

1 komentarz:

  1. niech jake już wraca i niech ten debil marcus sie odpieprzy x.x

    OdpowiedzUsuń