niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 21

Rozdział niesprawdzony. Przepraszam,że krótki ale nie mam dużego dostępu do internetu jak na ta chwile więc z następnym postem możecie chwile poczekać :)
http://edzia-lifestyle.blogspot.com/#_=_
Przez czas,w którym Katherine zbierała swoje rzeczy i chowała do małej walizki, leżącej na łóżku, Jake starał się jak mógł aby zatrzymać ją w tym domu.
Szczerze powiedziawszy, że wyobrażał sobie mieszkania z nią i Mileną pod jednym dachem, ale nie chciał pozbywać się ani jednej, ani drugiej.
  - Przemyśl to jeszcze.. - nalegał. Spojrzała na niego ostro, na chwile przerywając czynność.
  - O Twoim domu wiedzą inni, co tym samym stwarza niebezpieczeństwo! Ty rozumiesz co to znaczy? Rozumiesz kim jesteśmy? To nie jest zabawa Jake. Nie przeszkadzałaby mi gdybym pracowała w sklepie za kasą, albo w nieruchomościach, ale do cholery, żyje z zabijania. Zdajesz sobie z tego sprawę?- Krzyknęła. Ostatnie czego jej było, to kolejna akcja z przestępcami.Nie mogła uwierzyć, że jest taki nieostrożny.
  - Jak zwykle przeszkadzasz. Nie każdy kogo mijasz na drodze jest zabójcą albo szpiegiem czy kogo Ty masz tak w głowie. Chociaż raz sobie odpuść i się zabaw. - Patrzyła na niego z niedowierzaniem. Powróciła do pakowania się, idąc do łazienki po kosmetyczkę. Chłopak cały czas deptał jej po piętach.
  - I gdzie zamierzasz mieszkać? Chyba nie polecisz do Polski..
  - Jeszcze nie. Musze skończyć to co zaczęłam.- mruknęła. Poczuła dłonie na swoich ramionach, a sekundę później stała przodem do chłopaka, przyciśnięta do jego piersi.
 - Jestem Twoim ochroniarzem czy tego chcesz czy nie. Musisz być blisko mnie.- Przybliżał do niej twarz, czekając na reakcje.
Zanim ich usta się spotkały, dziewczyna odepchnęła chłopaka i znów weszła do pokoju. Ułożywszy kosmetyczkę, zamknęła walizkę i podniosła ją, ustawiając na podłodze.
  - Może pożyczyć jeden z Twoich samochodów?- zapytała wpatrując się w dywan, na którym stała.
  - Zawiozę Cię. Chce wiedzieć gdzie jesteś.
  - Będę potrzebowała auta, żeby się przemieszczać. Nie zamierzam korzystać z taksówek. - minęła go, wychodząc i schodząc na dół. Drzwi otworzyły się i weszła Milena, z dwiema walizkami w rękach.
  - Pomyślałam,że mogłabym tu chwile z Tobą pomieszkać.. Skoro znów jesteśmy razem.. - odezwała się, gdy już do nich podeszła. Jake podrapał się zakłopotany po karku, przez chwile się nie odzywając.
Katherine również na niego spojrzała z rozbawieniem, chcąc widzieć jego reakcje. Przyniósł ciężar na jedną nogę, kiedy się odezwał.
  - Jasne.. Jak się okazuje pokój gościnny jest wolny.
  - Głuptasku. Przecież będziemy spać razem!- roześmiała się blondynka, wtulając się w pierś chłopaka, by po chwili pocałować go namiętnie w usta.
Troszeczkę obrzydzona odwróciła głowę, ciągnąć za sobą bagaż. Wyszła, zamykając za sobą ciężkie drzwi i kierując się w stronę garażu. Pociągnęła za klamkę, wchodząc.
Niedaleko drzwi, na haczykach wisiały klucze do aut, więc bez wahania sięgnęła po pierwszy lepsze. Auto zapiszczało, gdy próbowała go odblokować, podchodząc do niego. Bardzo się cieszyła, że chłopak zna się na autach. Usiadła na miejscu kierowcy, wkładając kluczyk do stacyjki. Gdy podjechała bliżej drzwi garażowych, nacisnęła guzik czy kluczykach dzięki czemu automatycznie się otworzyły. Ku jej zaskoczeniu, po otwarciu zobaczyła Jake'a z założonymi na piersi rękami. Niemal rozbawiony podszedł do niej, usadawiając się na miejscu pasażera.
  -Naprawdę sądziłaś, że dam Ci odjechać samej? Nie na tym polega moja praca..
  - W takim razie Cię zwalniam. Od teraz, nie jesteś moim ochroniarzem, tylko typem od którego byłam zmuszona pożyczyć wóz. Lepiej?
  - Sądzę, że znalazłoby się ładniejsze określenie, ale wszystko w swoim czasie.- uśmiechnął się.Przewróciła oczami.
  - Okej, wysiadaj.
  - Nie możesz mnie wyrzucić z własnego auta skarbie..
  - Chcesz się przekonać?- Sięgnęła ręką do jego drzwi, otwierając je na oścież i wypychając go ręką. Chłopak zaśmiał się, krępując jej nadgarstki.
  -Chwilami masz świetne poczucie humoru. Daj mi znać jak dojedziesz, dobrze?- Pochylił się, całując ją w czoło. Nie ukrywając, odrobinę ją to zaskoczyło przez co znieruchomiała.
Obserwowała jak chłopak zamyka drzwi i odwraca się w stronę domu.
" Ty dupku..."- pokazując środkowy palec jego plecom, odjechała z piskiem opon.
**
Podjeżdżając pod odległy pensjonat, zastanawiała się czy nie zadzwonić do Jake'a i powiedzieć mu, że szczęśliwie dojechała, i że nie musi się martwić. Chociaż w sumie nic mu się nie stanie jak zrobi to jutro, ewentualnie za dwa dni.
Zaparkowała na parkingu, blisko drzwi. Chwyciła walizkę wysiadając i kierując się w stronę obrotowych drzwi. Przechodząc przez nie, podeszła do recepcji, za którą stała ładna dziewczyna, w służbowym stroju i idealnie ułożonych włosach.
  - Witamy w naszym hotelu, w czym mogę pomóc? - " Chciałam popływać" - zadrwiła w duchu Katherine.
  - Chciałam wynająć jednoosobowy pokój.
  - Na noc, czy może na kilka dni?
  - Na trzy noce. - Odpowiadając na resztę pytań o rozmieszczenie i widok, recepcjonistka podała dziewczynie kartę z numerem, pozwalając się jej oddalić.
Weszła do windy, wciskając 8 piętro. Gdy po chwili usłyszała charakterystyczny dźwięk, drzwi otworzyły się, uwalniając brunetkę z ciasnego pomieszczenia. Ruszyła wąskim, ciemnym korytarzem, mijając się z parą, która akurat wychodziła z jednego z pokoi.
Podeszła pod drzwi, przeciągając przez nie kartą i wchodząc do środka. Rzuciła w kąt swoje rzeczy, od razu kierując się do pokoju, gdzie rzuciła się na łóżko, pozwalając sobie na krótką drzemkę.




1 komentarz:

  1. kiedy w koncu nastepny rozdzial ? czekam i czekam a tu dupa ...

    OdpowiedzUsuń