piątek, 16 maja 2014

Prolog

Czuła, ze to koniec. Wiedziała,że to ryzykowne. Chciała udowodnić, że da sobie rade, że potrafi.
Patrząc w pistolet skierowany między jej oczy nagle nabrała niepewności co do swoich przekonań.Może się przeliczyła? Może warto było posłuchać Peter'a? Nie. Tego była pewna. Jest świetna w tym co robi. Od małego była uczona walki, sztuki przetrwania. Nie zginie od strzału z pistoletu. Nie teraz. Nie dzisiaj.
Uśmiechnęła sie szeroko, odwróciwszy się do przeciwka plecami, złapała jego rękę po czym wykręciła ją aż broń upadła. Łokciem drugiej ręki uderzyła go w klatkę piersiową dzięki czemu dostała parę sekund przewagi. Szybkie przykucnięcie i podcięcie mu nóg dało jej czas na złapanie broni i tym razem to ona celowała w niego.
Był zaskoczony, wystraszony ale też pełen podziwu.Taka młoda i drobna dziewczyna wyłożyła 35-letniego byłego policjanta. Tak, był zachwycony i oczarowany jej urodą. Jej długie, ciemne włosy w tej chwili były rozwiewane przez wiatr. Pełne,różowe usta rozciągnięte w lekkim uśmiechu,a piękne  czarne oczy szeroko otwarte. Jego rozmyślenia w tej niekorzystnej dla niego sytuacji przerwał dźwięk odbezpieczanej broni.
  -Wiem, że ją przetrzymujecie. Chce wiedzieć gdzie.- odezwała się głosem ostrym jak brzytwa. Wiedział o kogo chodzi ale nie śmiałby pisnąć słówkiem. Nie chciał mu się narażać. Wolał by zabiła go śliczna dziewczynka niż jego szef.
  - Nigdy się nie dowiesz gdzie jest. Odpuść sobie. Dobrze wiesz, ze równie dobrze może być już martwa, a ty tracisz tylko swój czas.
  - Choćby nawet- przykucnęła obok niego z jedną nogą na jego piersi- chce mieć jej ciało. Gadaj gdzie jest albo trochę sie tu pomęczysz. Rozejrzyj się na boki. Nikogo tu nie ma. Istne pustkowie. Nikt Cię nie usłyszy.- w odpowiedzi usłyszała tylko basowy śmiech mężczyzny. Skierowała broń na jego ramie. Huk. Jęk. Mężczyzna złapał sie na krwawiące ramie patrząc na nią oczami pełnymi nienawiści.
  - Ty suko! Zabije Cię!
  - Trudno będzie Ci to zrobić jedną ręką- znów wycelowana ale tym razem w jego ręke. Strzeliła. Krew spływała od leżącego ciała.
  - Więc jak? - zapytała- Współpracujesz czy chcesz mieć dziurę np. w kolanie?- wycelowała.
  - Dobra, powiem tyle co wiem- pisnął przerażony zwijając sie z bólu.- Wiem o kogo Ci chodzi. Jesteście bardzo do siebie podobne.
  - Do rzeczy.
  - Nie wiem gdzie są teraz. Często się przenosimy. Zanim wyruszyłem za Tobą zatrzymaliśmy się w dużym czerwonym budynku na Bunker Hill.
  - Świetnie. Jeśli przeżyjesz,a dojdziesz do niej, powiedz jej że przyjdę po nią..
  - O ile żyje, albo o ile Ty przeżyjesz -przerwał jej.
  - A swojemu panu przekaż, że niedługo się zobaczymy - Uśmiechając kopnęła go w brzuch po czym podeszła do Ferrari zaparkowane niedaleko i ruszyła z piskiem opon.
Nareszcie miała jakiś trop. Znajdzie ją. Zabije tego sukinsyna,który ją zabrał. I zemści się za zabicie Chrisa.

1 komentarz: