poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 7 cz.2

Czekała już kilka minut na poboczu ruchliwej, w tym momencie nie tak bardzo, drogi na znajomy albo przynajmniej sportowy samochód z Jake'iem za kierownicą. Większość aut, które obserwowała, włóczyły się powoli, może czterdzieści na godzinę przy ograniczeniu do siedemdziesięciu. Denerwowała by się z pewnością, gdyby się śpieszyła, a jechała za jednym z tych aut. Rozglądnęła się nerwowo. Nigdy nie było śladu, tego czego szukała. Miała pewność, że się nie myli, i że zaraz go spotka. Ale dlaczego to trwało tak długo?! Nie lubiła czekać, nie miała cierpliwości. Bawiła się palcem serdecznym drugiej ręki, szczypiąc skórę, masując.
W końcu przycisnęła palcem guzik przy radiu dzięki czemu w aucie rozbrzmiała piosenka Rihanny- Olny Girl. Rozluźniła się na chwilę opierając wygodniej głowę.
Dzieci mijały jej auto, z wielkimi plecakami na plecach, przez które niemal plecy dotykały chodników. Zastanawiała się czy znajdują się tam same książki.
Pamiętała swojego  kolegę z gimnazjum, który ukradł swojemu ojcu kilka puszek piwa, przez co jego plecak był dużo cięższy i gdy jego mama przyszła na wywiadówkę, na której jej towarzyszył, zwróciła uwagę nauczycielce, że uczniowie za bardzo przemęczając swoje kręgosłupy. Oburzona nauczycielka wyznała, że mieli wyjątkowo mało lekcji, wiec potrzebny były jedynie zeszyty. Podejrzliwe rozsunęły jego plecak, obserwując jak panika wchodzi na twarz chłopaka. Wtedy nie miał miło w domu, ale spotykając go kiedyś w sklepie śmiali się z tego przez dobre pięć minut.
Może z dzisiejszą młodzieżą jest tak samo. Nie wiedziała. Patrzyła za nimi jak rozdzielają się i w parach lub pojedynczo idą w kierunku swoich domów.
Jej uwagę przykuło szybkie auto, które wydawało głośny dźwięk. Uruchomiła swoje auto, czekając na okazje, kiedy będzie mogła pojechać za nim. Auto minęło ją i sekundy później było już dużo przed nia. Szybko ruszyła, przykuwając spojrzenia innych gdy zapiszczały opony.
Wydawało jej się, ze Jake także spojrzał w luterko i zobaczył, ze za nim jedzie. Przyśpieszała instynktownie próbując się z nim równać, ale na próżno. Wciąż był przed nią. Wyczuwała jego uśmiech. Auta rozsuwały się obawiając się wypadku. Wiedziała, ze pewnie kierują w jej, jak i w chłopaka stronę obraźliwe słowa, spanikowani.
Nie bardzo wiedziała co robić. Co z tego, ze za nim jedzie? Przecież może jechać daleko, testując ją, a jej w najmniej odpowiednim momencie zabraknie benzyny i straci go z oczu.
Postanowiła próbować go wyminąć jednak na darmo. Lekko podenerwowana uderzyła dłonią w kierownicę, jednak widząc, ze chłopak odwrócił się w jej stronę ze zdzwionym wyrazem twarzy, uśmiechnęła się powoli.
Próbując znów go wyminąć, ogłuszyło ją uderzenie i jego siła, kiedy jedno z aut wjechało w jej bok.
Samochód okręcił się, a po chwili sunął dalej na boku. Mimo wolnie dziewczyna krzyknęła, czując pulsowanie na czole, kiedy uderzyła w kierownicę.
Auto zatrzymało się,a jej wydawało się, ze wszyscy ucichli. Żadne auto nie wydało jakiegokolwiek dźwięku, jakby nikogo wokół nie było.
I nagle wszystko powróciła z dwojoną siła. Ludzie krzyczeli, jedni odjeżdżali. Słyszała w oddali wycie syren.
Chciała się wydostać z auta ale nie mogła, ciało odmówiło jej posłuszeństwo, pozostając w tej jednej pozycji. Zacisnęła zęby, kryjąc przed sobą ból w lewej ręce oraz na głowie.
Ktoś rozbił przednią szybę- cudem odłamki nie poleciały na jej twarz- i wyciągnął w jej stronę dłonie. Zauważając, ze ta nie podaje mu ręki, wszedł do połowy do auta, próbując ją wyciągnął. Udało się przyciągnąć na tyle, że można było podnieść ją pod kolanami więc w końcu wydostała się z auta. Oślepiło ją światło, ktoś podbiegł i stanął na nią, dając ukojenie jej oczom.
  - Karetka już jedzie. Matko, co ja narobiłam, co z nią? Mogę coś zrobić? - Kobieta. Głos miała spanikowany i niemal oczami wyobraźni widziała jak ciągnie za końcówki włosów. Sądząc po tym wszystkim , pewnie to ona w nią wjechała.
  - Proszę się odsunąć. - odezwał się chrapliwy głos. Znów została uniesiona i ułożona na czymś miękkim i wąskim. Sądząc po odgłosie zamykanych drzwi, leżała w aucie.
Oczy nie chciały jej się otworzyć jednak uniosła rękę próbując dać znać, ze wszystko z nia w porządku.
 - Chyba zasłużyłaś na chwile rozmowy..
I wtedy poznała głos  i zadrżała mimowolnie. Czy musiała mieć wypadek, żeby ten chłopak chciał się z nią spotkać?
 - Cieszę się, że to Ty. - wychrypiała.
*
Wiedział, że to nie ładnie, ale mimowolnie śmiał się z Katherine, która leżała na plecach, mamrocząc coś pod nosem. W większości były to detale z jej dzieciństwa i kłótnie z Isabelle, która zawsze zajmowała jej ulubioną huśtawkę. Chciał ją o to później spytać i miał nadzieje, że nie zapomni.
Fakt,że mówi przez sen był dobry, ponieważ miał pewność, że nie straciła przytomności czy coś w tym rodzaju.
Zawiózł ją do najbliżej przychodzi, w której się już obudziła i gdzie sprawdzili czy nic jej nie jest. Kobieta, która ja przyjęła nie podejrzewała wstrząsu, ręka też nie wydawała jej się złapana. zdezynfekowała ranę na czole, zakleiła ją i na wszelki wypadek poleciała jechać do szpitala i sprawdzić wszystko dokładnie.
Jake sam to jej zaproponował, ale dziewczyna uparła się, że nie chce robić z tego większej afery i że mogą jechać do domu.
Chłopak dzięki kontaktom podzwonił gdzie trzeba i wyjaśnił wypadek. Powiedział, ze zabrał dziewczynę do szpitala, i że wszystko z nią okej. Pani, która w nią wjechała została wezwana na komendę i na razie nie wiedział jak to się skończy, nie była pijana ani pod wpływem żadnych środków. To była po części jego wina i Katherine. On uciekał a ona go goniła.
W końcu oparł się dziewczynie i tak jak obiecał pojechali porozmawiać.
Zastanawiał się czy nie lepiej by było w jednej restauracji ale chwilę później usta mu drżały próbując ukryć uśmiech. Co mieli do ukrycia? Mieli tylko rozmawiać. Nie chciał w razie konieczności krzyczeć na środku głupiej knajpy. Chciał to załatwić szybko i skutecznie.
Modlił się żeby tylko tego nie przedłużyli w nieodpowiedni sposób.











8 komentarzy:

  1. jebany ... ale kurde to troche nie halo, zee uciekli z miejsca wypadku .. jprdl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odwiózł ją do lekarza? odwiózł, nie widze problemu ;d

      Usuń
    2. ale no wiesz.. policja na miejscu wypadku i te sprawy.. poza tym jak jest mowa, ze karetka juz jedzie to juz jedzie a nie "mam to w dupie, spierdalamy"

      Usuń
    3. policji jeszcze nie było, karetka dopiero jedzie więc mogli jeszcze sobie uciec xd moje opowiadanie, nie Twoje ;d

      Usuń
    4. no dobra, tylko mowie, ze to takie nie realne troche..

      Usuń
    5. wydaje mi się,że wszystko jest możliwe :)

      Usuń
  2. Kiedy w końcu dodasz nowy rozdział ? ;3
    Czekam i czekam, a ty się tylko kłócisz o jakąś nieistotną rzecz zamiast dodać coś nowego ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamiast wytykać mi, ze " kłóce się" z kimś, zastanów się czy mam dostęp na tyle aby zdążyć napisać i dodać,albo, że mam czas :)

      Usuń