czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 6 cz.2

Podjechała pod piękny drewniany dom, z wielkim tarasem. Zanim wysiadła, wyciągnęła kluczyki ze schowka auta. Podeszła do drzwi, wkładając do dziurki klucz, przekręcając. Drzwi ustąpiły a ona powoli weszła do domu.
Była w domu Jake.
Zastanawiała się czy on tu jeszcze mieszka, lecz po stanie w jakim go zastała, wydawało się, że nie. Nigdzie nie walały się jego ubrania tak jak to było kiedyś. Nigdzie też nie było rzeczy Mileny więc pewnie też tutaj nie mieszka.
Nagle poczuła się jak włamywacz. Wzruszyła ramionami, pewnie i głośno stawiając kroki. Pobiegła na górę sprawdzając pokoje. Zero ślady kogokolwiek. Posmutniała. Sądziła, że zastanie tutaj chłopaka.
Poszła do jego pokoju, sprawdzając szafę. Jego ubrania wciąż były, więc musiał tu od czasu do czasu pomieszkiwać. Dotknęła jednej z jego koszul. Przyjemny materiał sprawił, że wzięła ją do ręki. Usiadła z nią na skraju łóżka. Pogładziła kołnierzyk.
Co się z Tobą dzieje?!,pomyślała i nagle jej ręce zatrzymały się.
Nic z tego co przez ostatnie dni robi, nie było normalne. Nie uganiała się nigdy za chłopakiem. Nie przyjeżdżała do jego domu  by po dotykać jego rzeczy, nie wydzwaniała do niego z błaganiem o spotkanie. Nigdy się chłopakowi nie tłumaczyła! Nie twierdziła, ze się jej to nie podoba, ale też tego nie pochwalał.
Jej matka by na zawał padła gdyby widziała jak się zachowuje.
Mimo to dobrze się czuła ze świadomością, że Jake wie, a przynajmniej miała taką nadzieję, że jej zależy.
Dlaczego ona to w ogóle ujawniała? Przecież w końcu by zapomniała. Zajęła by się pracą i wszystko byłoby w porządku.
Zielonooki chłopak zupełnie zawrócił jej w głowie. Lepiej niż sądziła, a sądziła, że to lekka fascynacja. Pewnie nadal by tak sądziła, dopóki nie zrobiliby tego w przebieralni a potem rozstali się na dwa miesiące.
To był trudny okres. Telefon grał, kiedy przychodziły połączenia ale zawsze je odrzucała. Po kilku tygodniach dał sobie spokój co ją uraziło. Ale co ona oczekiwała? Jest młodym, pięknym mężczyzną, który nie będzie uganiał się przez cały czas za jedną.
Położyła się na łóżku wciąż trzymając koszulę. Przymknęła powieki zastanawiając się. Analizując jego SMS'a.
Wiedziała, ze nie spotka się z nią. To ona musiała spotkać jego, nie ważne  jak dziwnie to brzmi.
Ekscytowało ją to. Otworzyła oczy...
Wybuchła śmiechem, przekręcając głowę.
Patrzyła na kartkę a4 przyklejoną do sufitu, z wielkim napisem " Próbuj dalej".
Do oczu napłynęły jej łzy, brzuch zaczął boleć. Chłopak jest niemożliwy.
I sprytniejszy niż się spodziewała.
Wyciągnęła telefon, wybierając jego numer. W ostatniej chwili cofnęła palec, by nie nacisnął zielonej słuchawki. Wiedziała, że nie odbierze.
Ale może napisze.
Jak pomyślała tak zrobiła.szybko SMS'a :
Skąd wiedziałeś, że będę w tym miejscu, w tej pozycji żeby to przeczytać?
Wstała oddychając głośno. Rozejrzała się jeszcze raz. Przeszła korytarzem do "swojego" pokoju.
Otworzyła szeroko oczy. Pościel była odrzucona na jeden bok, jakby ktoś przed nią tutaj spał. Była pewna, że to nie była Milena..
Jednak nie dopuszczała do siebie myśli, że to chłopak spałby w " jej" łóżku. Nie zastanawiała się nad tym dłużej gdyż telefon jej zadzwonił powiadamiając ją o nowej wiadomości.
Ręce jej drżały, nie wiedząc czemu. Chwyciła mocno telefon bojąc się aby nie wypadł. Założyła kosmyk włosów za ucho, otwierając wiadomość:
Nie zapominaj, że już trochę Cię znam..
Ale czy naprawdę ja znał? Skąd mógł wiedzieć, że położy się u niego na łóżko, patrząc w sufit, pod tym kątem, że bez potrzeby przekrzywiania głowy odczyta napis.
Zastanowiła się nad tym. Doskonale wiedział, że tutaj przyjedzie. Musiał przyjechać tu jeszcze dzisiaj zanim wysłał jej wiadomość, albo w trakcie pobytu tutaj, aby to zrobić.
Może wciąż jest w okolicy.
Chciała go przechytrzyć.
Gramy dalej? Jak Cię znajdę to będziesz musiał ze mną porozmawiać, napisała.
Odpowiedz przyszła twierdząca.
Skupiła się na miejscach, gdzie mogła  spotkać Jake'a. Przychodziły jej różne myśli miejsca na myśl, jednak nie takie, na które była pewna w 101%.
Chociaż nie. Jeden wydawał się jej bardziej niż prawdopodobny.
Niemal sfrunęła ze schodów w kierunku auta. Dokładnie zamknęła jego dom, ponownie wkładając kluczyki do schowka, tam gdzie jego miejsce. Wycofała z jego podjazdu, wyjeżdżając na zakorkowaną drogę, wtapiając się w otoczenie.
Analizowała szanse na zastanie tam jeszcze Jake'a. Sprawdziła godzinę od otrzymania wiadomości. Minęły dokładnie 4 minuty. Nie miał szans aby tam dotrzeć przed nią. Chyba, ze był na tyle blisko aby zdążyć zostawić jej wskazówkę i ujechać kawałek drogi w przeciwnym kierunku.
Dokąd mógł jechać chłopak?
Antonii, dom, jego poprzednia praca, centrum handlowe. Wszystko łączyło się tylko z jedną drogą.
I postanowiła to wykorzystać.















2 komentarze:

  1. Aaaaaaaaaaa <3 Tak, tak, tak! Jednak nie okazał się chujem i zabawa przednia :3 Jejku, uwielbiam !! Czekam na ciąg dalszy ze zniecierpliwieniem !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. długo jeszcze mam czekać ? ;///

    OdpowiedzUsuń