Katherine wtuliła się mocniej w wyperfumowaną kurtkę Jake'a. Chłopak przez chwile masował dolną część jej pleców, po chwili położył jej dłonie na ramionach i delikatnie odepchnął.
-Ale..- jęknęła próbując wrócić do tamtej pozycji.Uciszył ją.
- Chyba należą mi się wyjaśnienia. - Przypatrywał jej się na tyle intensywnie, że zaczynało ją to peszyć. W końcu pokiwała głową i pokierowała go do kuchni.
- Napijesz się czegoś?
- Nie zostanę tak długo.
Zatrzymała się w połowie drogi do kuchenki, podeszła do niego kładąc mu dłonie na ramionach. Z kamienną miną podsunął jej krzesło, prosząc aby usiadła. Zrobiła to niechętnie. Pocierała dłońmi o gołe nogi.
Jake oparł łokcie na kolanach. Nastała krępująca cisza, która właśnie on przerwał:
- Nic mi nie powiesz? Będziemy tak siedzieć, tak?
- Nie wiem co mam Ci powiedzieć. Nie wiem co chcesz ode mnie usłyszeć. Wiesz dlaczego wyjechałam. Byłam w pracy.
- Dwa tygodnie! - wstał z krzesła chodząc obok niej.- Dwa tygodnie rozumiesz? A dzisiaj minęły dwa miesiące! Co robiłaś przez ten czas? Nie mogłaś wrócić do domu? Przecież wszystko było by dobrze. - krzyczał.
- A co jeśli coś poszłoby źle, co? Pomyślałeś o tym co by było gdyby wydało się kim jestem?! Nie chciałam takiej sytuacji. Nie chciałam rozbijać Ci związku z Mileną. Moje odejście miało dla ciebie być najlepszym rozwiązaniem. - tłumaczyła.Zaśmiał się ironicznie.
- Ty chyba nie słyszysz, co mówisz. Z Mileną zerwałem w chwili, w której na Ciebie czekałem, a w którym wyjechałaś.
- Nie kochasz jej.- powiedziała bardziej do siebie niż do niego, jednak opowiedział jej:
- I nie kochałem. Nie wiem dlaczego do niej wróciłem, kiedy miałem Ciebie obok.
Wstała podchodząc do niego. Tak bardzo chciała się do niego przytulić jednak on wyminął ją i oparł się o ladę, patrząc pod siebie.
- Ja.. przepraszam.- wyjąkała. Znów próbowała do niego podejść ale nie pozwolił jej na to. Zrezygnowana oparła się obok niego, stykając się z nim ramionami.Czuła ciepło bijące od niego przez co uśmiech skradał się jej na usta.
Nie sądziła, ze to wszystko tak na niego wpłynie. A tym bardziej nie spodziewała się, że przez to wszystko czuła do niego coś dużo większego.
- Nie sądzę, żeby ' przepraszam' wystarczyło.
Uśmiech znikł jej z ust. Spojrzała na jego profil. Zaciskał szczękę.
Był piękny.
I kiedyś był jej. Nie wiedziała jak teraźniejsza sytuacja między nimi się potoczy ale żałowała by bardzo gdyby swoimi obawami to zepsuła.
Przegryzła wargę czekając aż powie coś więcej.
Nie myślała, że Jake aż tak bardzo ją lubi. Nie miała pojęcia, że ona też go lubi dopóki nie wszedł wtedy do sklepu, a później do jej przebieralni. To chyba wszystko zmieniło. Podobał jej się od początku. Komu mógłby się nie podobać?! Idealne ciało, piękne zielone oczy, interesujące rysy twarzy, prosty nos, pełne malinowe usta. Ideał.
Jej ideał.
- Dlaczego nie odezwałaś się przez te dwa miesiące?- zapytał cicho po kilku minutach. Ręce założone miał na piersi, wzrok utkwiony w swoich butach.
- Tłumaczyłam Ci to. Nie chciałam mieszać ci w życiu swoimi problemami. Kiedy.. kiedy wyjeżdżałam, kiedy doszło między nami do czego doszło.. byłeś z kimś. I może wciąż byś był. Nie chciałam psuć Ci tego co miałeś.
- Wtedy w przebieralni byłem szczęśliwy, wiesz?- spojrzał na nią.- Nie dlatego, ze w końcu TO zrobiliśmy, tylko dlatego, ze pozwoliłaś mi na to. Otworzyłaś się na mnie. I to było cudowne, wiesz? Sądziłem, że teraz będzie wszystko dobrze, że nareszcie między nami sie ułoży.
- Może się ułożyć...
- Nie może Katherine. Nie będę się przed Tobą ośmieszał. Nie ukrywam, że na początku za Tobą nie przepadałem i wpakowałbym Ci kulkę w głowę, ale coś mnie w Tobie intrygowało i ciesze się, że pomogłem Tobie i Lucy. Dzięki temu bliżej Cię poznałem.. i się w Tobie zakochałem.
- Jake, ja..
- Teraz ja mówię! - przerwał jej.
-Ale ja Ci to chce powiedzieć!
- Ja nie chce tego usłyszeć. Przyszedłem aby Ci to wszystko powiedzieć i teraz to zrobie nie wywarzając czy w tym czasie będziesz mówiła Ty. - Podniósł głos, stając przed nią. Nie odezwała się więc kontynuował. - Mam dość latania za Tobą. Przez cały czas to ja próbowałem się do Ciebie zbliżyć, a Ty mnie ignorowałaś.
- Nie ignorowałam..
- Katherine, do cholery!- wyrzucił ręce w powietrze, wkurzony, ze po raz kolejny mu przerywa.
Ona również była zdenerwowana jak i zdumiona tym co mówi.
Odetchnęła pocierając dłońmi twarz.
- Dobrze, dokończ.- powiedziała.
- Zgrywałaś dumną z siebie, piękną dziewczynę, skupionej wyłącznie na pracy. Obydwoje wiemy, ze tak nie jest. Jesteś normalną dziewczyną, którą bardzo polubiłem, a których przez cały czas mnie odrzucała. Mimo wszystko nie poddawałem się i zawsze byłem obok Ciebie. Starałem się Ci pomóc we wszystkim co robiłaś. A mimo to trzymałaś mnie na dystans. Najlepsze jest to, że kiedy przełamaliśmy lody i coś zaiskrzyło- puf! Ciebie nie ma. Uciekasz. Zostawiasz mnie samego z wyrzutami sumienia. Teraz pewnie myślisz: " Jakie ten koleś może mieć wyrzuty sumienia? ". Nie wiesz co mi chodziło po głowie. Sam bym tego nie chciał wiedzieć i najlepiej o tym zapomnieć.
- Powiedz mi.- poprosiła cicho. Przerwał wyglądając przez okno.
- Sadziłem, ze ten seks był tylko z litości. Myślałaś, ze dzięki temu dam Ci spokój bo tylko na to liczyłem.
- Nie zrobiłam tego z litości. Darze Cię wieloma uczuciami ale nie ma w nich litości.
- Jak miałbym Ci wierzyć? Chciałabym Kath, chciałbym.
- To uwierz. Jeszcze nie dawno wierzyłeś mi we wszystko, stałeś po mojej stronie, proszę, niech będzie jak dawniej. - Łzy zgromadziły się w jej kącikach oczu. Złapała go za koszulę. Objął jej nadgarstki swoimi dłońmi, zaciskając.
- Nic nie będzie jak dawniej. Nie tylko ja jestem od tego by walczyć. Sama wybrałaś drogę i teraz sama będziesz musiała przez nią iść. Zostawiłaś mnie. Nie będę się kolejny raz narzucał. - Przysunął się blisko, chcąc zapamiętać jej zapach, smak. Przywarł ustami do jej czoła, przymknęli powieki.
- Kocham Cię. - wyszeptał, brutalnie odsuwając się od niej , pozbawiając jej jego ciepłem.
- Jake!- Próbowała złapać go ponownie ale odsunął się jeszcze dalej, wycofując się do drzwi. Przez cały czas patrzył na nią gdy szła w jego kierunku, z łzami spływającymi po policzku, uchylonymi i suchymi ustami. - Proszę, daj teraz mi wszystko wytłumaczyć.
Pokręcił głową, odwracając się i wychodząc za drzwi. Podszedł szybko do auta, wsiadł i wyjechał z jej mostku.
Stała w drzwiach patrząc na niego błagalnie. Odwrócił wzrok skupiając się na drodze.
Teraz to on ją zostawiał..
pełny bulwers hahahahahhahaha. ladnie, ale nie sadzisz, ze zachowal sie jak cham i wgl ? mogl jej przynajmniej dac cos powiedziec. nie mowie, ze mial jej pasc do stop, ale wiesz ... ;3
OdpowiedzUsuńnie, też sądzę,że sobie zasłuzyła. Ona nie liczyła się z uczuciami jego więc dlaczego on miał liczyć się z jej uczuciami? :)
UsuńJa się nie zgadzam z komentarzem powyżej. Uważam, że dobrze postąpił ;) Niech się suka teraz męczy.
OdpowiedzUsuń<3! daleeeeeeeeeeeeeej! *-*
OdpowiedzUsuńkiedy w końcu dodasz nowy rozdział ? ;d
OdpowiedzUsuńnaprawdę do tej pory nie miałam kiedy. Postaram się napisać coś dzisiaj albo jutro :)
UsuńJuż jest 9 i dalej nic nie dodałaś ;/
UsuńJutro sprawdzam ostatni raz czy jest nowy rozdział. Jak go nie będzie to masz o jednego fana mniej .. ;c
OdpowiedzUsuńjuz prawie tydzien nic nie dodalas ;///////
OdpowiedzUsuńchyba to jednak przeżyje :)
OdpowiedzUsuńnie siedzę 24/7 na kompie żebym musiała dodawać dzień po dniu. Aż takiej weny to nie mam a poza tym mało czasu na wszystko i przez weekend nie było Internetu więc nie masz powodu do oburzania się :)
Ja też odpadam, ;0
OdpowiedzUsuń