niedziela, 5 października 2014

Rozdział 29

 -Dziękujemy za zakup w naszym sklepie i zapraszamy ponownie!- powiedziała,znudzona powtarzaniem tego samego tekstu co kilka minut, ekspedientka. Katherine odebrała od niej spakowane już zakupy i wyszła przez szklane drzwi. Przechodziła obok wstaw sklepowym od których aż ślinka jej leciała. To wszystko było takie piękne, a ona cieszyła się się, że ma nieograniczony budżet.
Śmignęła do sklepu, na której wystawie była piękna błękitna sukienka. Od razu skierowała się do dziewczyny za biurkiem z prośbą o podanie jej tej sukienki w odpowiednim rozmiarze. Uczyniła to chętnie i w miarę szybko. Podała brunetce to o co prosiła i odprowadziła do przymierzalni zasuwając za nią zasłonę.
Katherine ściągnęła swoją kurkę odwieszając ją na haczyk, po chwili dokładając tam resztę garderoby. Wsunęła na siebie przyjemny materiał, poprawiając ją aby dobrze leżała. Odsunęła zasłonę:
  - Pomogłaby mi pani to zasunąć?- spytała. Oczywiście spełniła jej prośbę.
  - Proszę poczekać do tego są buty.. - uśmiechnęła się, że może pomóc po czym zniknęła za jakimiś drzwiami.
Brunetka podeszła do lusterka, przeglądając się ze szczegółami. Krótka i minimalnie rozkloszowana sukienka odsłaniała jej długie zgrabne nogi. Kolor podkreślał opaleniznę, a głęboki dekolt eksponował biust.
Już wiedziała, że ta sukienka będzie jej.
Po chwili pojawiła się dziewczyna z pudełkiem w ręku. Pozwoliła klientce otworzyć i uświadomić sobie, że bez tych butów nie wyjdzie.
Były na bardzo wysokim obcasie z paseczkiem na kostce w kolorze takim samym jak sukienka. Obcas był wysadzany kryształkami.
Ubrała je natychmiast, przekonując się, że wbrew pozorom są bardzo wygodne jak i stabilne. Przeszła kawałek sprawdzając czy czasami się nie potknie ale na szczęście nic takiego się nie stało.
  - I jak? Podobają się Pani? - zapytała sprzedawczyni.
  - A Pani się nie podobają?- odparła.
W tym samym momencie drzwi otworzyły się i nie mogą w to uwierzyć, Katherine zobaczyła Jake'a.
Uśmiechnął się do niej promiennie, będąc w swoim wyśmienitym humorze, po czym zlustrował ją wzrokiem. Zacisnął pięść. Była taka idealna.
  -Co Ty tutaj robisz?- zapytała otwierając szeroko oczy.
  - Śledziłem Cię, a co mogłem robić?- uśmiechnął się. Spojrzał na dziewczynę obok niej, przestraszonej tym co usłyszała, nie wiedząc czy wziąć to na poważnie.
  - Proszę się nie przejmować. Jestem jej chłopakiem.- odparł wesoło, kiwając się z pięt na palce.Skinęła głową,skupiając uwagę na brunetce.
  - Więc jak? Decyduje się Pani?- zapytała ją.
  - Oczywiście. Proszę spakować buciki - ściągnęła je podając jej - i zaraz przyniosę sukienkę.
Weszła do przymierzalni, ku niezadowoleniu chłopakowi, zaciągnęła kotarę. Nie przejął się tym. Po prostu podszedł i wsunął się za nia, stając przed dziewczyną.
Popatrzyła na niego krzywo.
  - Zaraz Cie wygonie, ale skoro juz tu jesteś, to rozsuń mi to. - Odwróciła się do niego tyłem, zbierając włosy na bok.
Jake rozsunął zamek do końca i położył ręce na jej biodrach, całując ją w kark. Czuł jak zadrżała pod jego dotykiem, jednak nie odwróciła się.
  - Wyjdź, chce się ubrać.
  - Nie chce żebyś się ubierała.
Odwrócił ją przodem do siebie, opierając czoło o jej czoło i czekał.
Po kilku chwilach namysłu pocałowała go łapczywie, łapiąc go za kurtkę. To mu wystarczyło aby posunąć się dalej.
Złapał dół jej sukienki, ciągnąc w górę, i przekładając przez jej głowę. Sam ściągnął sobie kurtkę razem z koszulką.
Uniósł Katherine, oplatając się jej nogami w pasie. Ułożył ręce na jej żebrach, masując je. Po niedługiej chwili jego dłonie zjechały na jej pośladki, ściskając je mocno, wywołując jęk z jej ust. Uśmiechnął się mimowolnie, odpinając jej biustonosz.
Dziewczyna odsunęła się na chwilę, dysząc.
  - Nie możemy.. nie możemy naprawdę.- Nie zważając na to co powiedziała, przywarła usta znów do jego ust, nadając im poprzednie tempo.
Szybko pozbyli się resztę ubrań, błądząc dłońmi po nagich ciałach.
*
Po kilkunastu minutach przyjemności  w przebieralni, odsunęli się od siebie zdyszani i spoceni. Po paru chwilach drżącymi rękami sięgnęła po bieliznę, nasuwając ją na siebie, patrząc jak chłopak robi to samo ze swoimi częściami garderoby, tyle że szybciej.
Szczęśliwy, pomógł założyć dziewczynie kurtkę oraz buty. Zabrali sukienkę i wyszli. On z wielkim uśmiechem na ustach, ona z czerwonymi policzkami.
Napotkali wesołe spojrzenie ekspedientki, która dokładnie wiedziała co zajęło im tyle czasu, ale nie odezwała się słowem.
Chłopak wyciągnął swoją kartę kredytową, wkładając ja w czytnik.
Ubrana już Katherine podeszła do niego, kładąc mu rękę na ramieniu.
Szybko odzyskał własność wraz z ubraniami dziewczyny, po czym odprowadzeni wesołym uśmiechem, wyszli ze sklepu.
Śmiało wziął towarzyszkę za rękę, ściskając ja delikatnie, skierowali się w stronę wyjścia z centrum handlowego. Zeszli schodami, wychodząc na podziemny parking, gdzie stały ich samochody. Mocny uścisk Jake'a pociągnął ją do jego samochodu, jednak zaparła się i stanęła przed nim.
  -Przyślemy kogoś po auto..- zaczął. Pokręciła głową, czując łzy w kącikach oczu. Mrugała nimi dyskretnie aby nic nie zobaczył.
  - Pojadę sama.- Objął ją w pasie głaskając po dolnej części pleców.
  - Posłuchaj. To co zrobiliśmy przed chwilą było cudowne i.. ty byłaś cudowna. Nawet nie masz pojęcia jak sie cieszę, że kroczę tą drogą, i że ty stanęłaś na samej jej środku. Jesteś cudowną osobą, z którą chce być.. - Spojrzała na niego miękko. Nigdy nie chciała się do tego przyznać, nawet przed samą sobą, ale ona też chciała z nim być. Czuła do niego coś, czego jeszcze nigdy nie doświadczyła i co sprawiało, że wstawała radosna. Ale to nie miało przyszłości. Nawet jeśli, wymagało by to dużego poświęcenia od ich obojga. Dotknęła ręką jego policzka, czując jak słona łza spływa po jej policzku.
  -Kocham Cię, Jake. - Oczy chłopaka otworzyły się, usta rozciągnęły się w tak szerokim uśmiechu, jakiego jeszcze nigdy nie wiedziała. Pocałował ją mocno, przytulając jeszcze mocniej. Rozkoszowała się smakiem jego ust, tej ostatni raz..
Minute później odsunął się od niej, spoglądając w jej mokre oczy.
  - Ja też Cię kocham Katherine.
Przymknęła oczy, układając czoło na jego ramieniu.
  - Spotkajmy się w domu, dobrze? - poprosiła.Westchnął.
  - Dobrze. Do zobaczenia za pół godziny.




2 komentarze:

  1. Super <3 Kiedy nastepnyy ?? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak gdzieś przed nim spierdoli to chyba się obrażę na świat.. dodaj szybko kolejny rozdział!!! :D

    OdpowiedzUsuń